Już na początku 2024 roku Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli Przedmiotów Przyrodniczych (PSNPP) zwróciło się do Ministerstwa Edukacji z apelem o zwrócenie szczególnej uwagi na edukację przyrodniczą, która była "marginalizowania przez ostatnie lata".

Reklama

"Po ostatnich wywiadach prasowych i rozmowach radiowych Nauczyciele przyrodnicy z dużym zainteresowaniem wsłuchują się w głos Pań Minister (Barbara Nowacka, Katarzyna Lubnauer - red.) Mając na uwadze nasze doświadczenia z działań poprzedniej władzy politycznej, wyrażamy szczególną obawę, że nasz głos zostanie pominięty" - czytamy w piśmie PSNPP.

W związku z tym stowarzyszenie zaapelowało o udział w konsultacjach dot. zmian w edukacji. Nauczyciele przedmiotów przyrodniczych wskazali problemy i propozycje zmian.

O proponowane zmiany w podstawie programowej przedmiotów przyrodniczych przedstawionych przez resort redakcja Dziennik.pl zapytała dr. Karola Dudka-Różyckiego, nauczyciela chemii w krakowskim liceum i przewodniczącego Stowarzyszenia Nauczycieli Przedmiotów Przyrodniczych.

Reklama

Redukcja treści dobrym pomysłem

Zdaniem dr. Karola Dudka-Różyckiego redukcja treści z przedmiotów przyrodniczych w szkole podstawowej jest dobrym pomysłem. Nie do końca konieczne jest zmniejszanie podstawy programowej z przedmiotów rozszerzonych w szkołach ponadpodstawowych, ale ze względów jakościowych można i temu przyklasnąć - kontynuuje przewodniczący PSNPP.

W opinii nauczyciela zaproponowane zmiany przez ME nie są ogromną zmianą, bo tę przewiduje się w 2026 roku. Ministerstwo Edukacji zapowiedziało nie tylko nową podstawę programową, ale także unowocześnienie systemu edukacji.

Reklama

Zdaniem rozmówcy Dziennik.pl do tego czasu nauczyciele powinni wskazać, które treści można pominąć w nauczaniu, bo np. się dublują. Jak zaznacza dr Dudek-Różycki, wszystkie wprowadzane zmiany muszą uwzględniać dobro ucznia. Ważne jest to, aby nie pominąć ważnych elementów w nauczaniu.

Zmiany w przedmiotach przyrodniczych. To się nie podoba nauczycielom

Ubolewamy nad tym, że próbuje się wykreślić aspekty związane z doświadczeniami w niektórych działach. A nauki przyrodnicze są naukami doświadczalnymi i tego nie należy robić - mówi przewodniczący PSNPP.

Istotne jest to, co ME postanowi uczynić od 2026 roku. Mamy zapaść przedmiotów przyrodniczych. Postępuje ona od wielu lat. Nauki przyrodnicze są w fatalnym stanie. Dlatego resort powinien szczególnie skupić się na podstawach programowych związanych z naukami przyrodniczymi. Te, razem z matematyką, są odpowiedzialne za rozwój społeczeństwa. Państwo nie może dobrze funkcjonować, jeśli w odpowiedni sposób nie zainwestuje się warunki przyrodnicze i uczniów, które te nauki będą rozwijać na dalszym etapie edukacji - słyszymy.

Rozmówca Dziennik.pl podkreśla, że nauki przyrodnicze wymagają rewolucji, bo "aktualnie lekcje są oderwane od rzeczywistości".

Nauczyciele przedmiotów przyrodniczych: Lekcje oderwane od rzeczywistości

Zdaniem nauczyciela polski system edukacyjny w ograniczony sposób skupia się na kreowaniu umiejętności ucznia. Dudek-Ròżycki podkreśla, że nauczyciele mogą zmusić ucznia do tego, aby wielu rzeczy nauczył się na pamięć, ale to do niczego nie prowadzi. Dalej wyjaśnia, że szkoła powinna wyposażyć młodego człowieka w takie umiejętności, dzięki którym będzie mógł sobie poradzić, gdy zostanie osadzony w innych realiach niż szkoła.

Społeczeństwo i władza często mówi o tym, jak ważne są doświadczenia i eksperymenty. Te jednak i tak znikają. Nie mamy nawet obowiązków na lekcji chemii ich przeprowadzenia. Wiele szkół nie ma zaplecza laboratoryjnego. Nie mają odczynników. Nauczycielom brakuje też czasu na przygotowanie do doświadczenia, bo to jest czasochłonne - wymienia.

"Jest wiele do zrobienia". Nauczyciel wskazuje pomysły

Dr Dudek-Różycki przypomina, że przed II Wojną Światową w szkołach funkcjonowali laboranci, którzy przygotowywali eksperymenty i doświadczenia dla fizyków, chemików i biologów. Mamy XXI wiek, nieliczni laboranci pracują w zaledwie kilku szkołach - dodaje.

Jest wiele do zrobienia. To wymaga nakładów finansowych. I to nie mówimy teraz o podnoszeniu pensji nauczyciela. Szkoły wymagają inwestycji strukturalnych i urbanistycznych. Władze lokalne muszą inwestować w rozwój nauk przyrodniczych w placówkach - kontynuuje nauczyciel.

Chemik wskazuje, że w naukach przyrodniczych bardzo ważne są także zajęcia na zewnątrz - w naturalnym otoczeniu środowiska. Mamy uczniów, którzy kończą biologię rozszerzoną, a idąc do parku, nie potrafią rozpoznać drzew po liściach. Istotne jest to, aby uczeń mógł wykonywać część zajęć w terenie. To jest popularne w wielu krajach europejskich i przynosi wiele korzyści - stwierdza nauczyciel.

Kontakt do autora artykułu: sylwia.baginska@infor.pl