Dziennik Gazeta Prawana logo

Zapowiedź MEN wywołała burzę. "Próbowałeś odrabiać z dzieckiem zadania z fizyki?!"

22 stycznia 2024, 13:19
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
chłopiec, uczeń, stoi przy tablicy, szkoła
Przeciwnicy ograniczenia zadań domowych dla uczniów obawiają się m.in. spadku umiejętności dzieci i nastolatków/shutterstock
Projekt ograniczenia ilości prac domowych budzi coraz większe emocje. Obawy wśród rodziców i nauczycieli wywołały już pierwsze zapowiedzi MEN. Potwierdzenie projektu nasiliło debatę o zasadność i metody wdrożenia zmian. Intensywna dyskusja toczy się obecnie m.in. na blogach i portalach edukacyjnych oraz w social mediach.

"Kontrowersyjne" zadania domowe

Temat zmniejszenia ilości prac domowych jest obecnie jedną z najbardziej palących kwestii w debacie o polskich szkołach. Przypomnijmy: postulat ograniczenia zadań dla uczniów szkół podstawowych (klasy I-III) pojawił się w postulatach przedwyborczych partii obecnej koalicji. Pierwsze zapowiedzi reformy traktowano dość sceptycznie. Po wyborach nowi przedstawiciele MEN potwierdzili, że do zmian faktycznie dojdzie – zapowiedziano także odchudzenie i aktualizację wybranych podstaw programowych. 

Szybki termin zmian wzbudza emocje

Debata medialna nasiliła się, gdy ograniczenie zadań domowych potwierdziła minister edukacji Barbara Nowacka – a wcześniej także wiceminister Katarzyna Lubnauer. Według najnowszych zapowiedzi MEN rozporządzenie na ten temat jest już wstępnie przygotowane. Jak podawała Katarzyna Lubnauer, projekt miał wejść w życie w "najwcześniejszym, możliwym terminie". W wywiadzie dla programu "Tłit" Wirtualnej Polski Barbara Nowacka podała konkretny termin: początek kwietnia 2024. 

Szybki termin wdrożenia zmian rozpalił ponownie debatę rodziców i nauczycieli, podobnie jak informacja o planowanym zmniejszeniu zakresu treści podstaw programowych wybranych przedmiotów. W debacie mierzą się argumenty dwóch "obozów". Część komentujących wyraźnie nie chce zmian, obawiając się spadku poziomu nauczania. Jednym z argumentów na "nie" są m.in. ostatnie dane z raportu PISA (wyniki polskich uczniów spadły w międzynarodowym rankingu). Zwolennicy ograniczenia prac domowych przytaczają z kolei argumenty o dobrostanie psychicznym najmłodszych dzieci. Do głosu dochodzą również szkoły, w których przyjęto rozwiązania "hybrydowe" – czyli m.in. propozycje zadań domowych wyłącznie dla chętnych uczniów. 

Ankiety i dyskusja internautów

Social media stały się polem dyskusji o edukacji dla internautów, polityków i ekspertów związanych z oświatą. W debacie chcą się także wypowiadać rodzice uczniów, a zainteresowanie tematem zadań domowych wciąż rośnie. Krótką ankietę opublikowała na portalu X dziennikarka Agata Puścikowska, zadając internautom pytanie: "Prace domowe dla uczniów. Tak czy nie?" (wyniki: ponad 1 tys. uczestników; 89,5 proc. opowiedziało się za pozostawieniem prac domowych). Uczestników ankiety poproszono również o uargumentowanie swojego wyboru. Oto przykładowe odpowiedzi. 

"Powtarzanie jest matką nauki"?

"Praca domowa nie poprawia wyników w nauce. Wyniki badań naukowych na ten temat zebrał Alfie Kohn w The Homework Myth, czyli Mit pracy domowej. Szkoły, w których zrezygnowano z zadawania lekcji, odnotowały u dzieci więcej chęci do nauki i do robienia zadań dla chętnych" – wyjaśnia internauta, który popiera zapowiadaną zmianę w szkołach. "To nie jest proste" – pisze internautka pod ankietą – "polski wymaga ćwiczenia kompetencji języka pisanego. Matematyka opiera się na ćwiczeniu rozwiązań. Języki obce bez przyswojenia zasobu słownikowego leżą". Kilku zwolenników zadań domowych skomentowało swój wybór przytaczając łacińskie przysłowie "Repetitio est mater studiorum" (łac. "Powtarzanie jest matką uczenia się"). 

W dyskusji pod wpisem pojawiły się również głosy sfrustrowanych rodziców. "Próbowałeś kiedyś z dzieckiem odrabiać popołudniami zadania domowe z fizyki, chemii i biologii zadane na jutro, gdzie dziecko wraca ze szkoły o godzinie 17:30?" –  pyta jeden z użytkowników portalu. 

Rodzice uczniów obawiają się również, że temat prac domowych zostanie przedmiotem debaty politycznej. "Z pewnością nie powinno to być polem dyskusji polityków, którzy obecnie mam wrażenie próbują na tym temacie podbić sobie słupki poparcia" – pisze uczestnik ankiety, zauważając, że obecny poziom dyskusji "grozi infantylnym, spłyconym podejściem do bardzo ważnych zagadnień związanych ze szkolnictwem".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj