Dziennik Gazeta Prawana logo

Podwójny rocznik, czyli liceum dla wybranych. "Szkoły nie są z gumy, fizycznie nie ma miejsca"

9 lipca 2019, 07:01
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
szkoła
szkoła/Shutterstock
W wielu miastach dobiegł końca pierwszy etap rekrutacji do szkół ponadpodstawowych. Nie wszystkie dzieci dostały się do wymarzonej placówki, a skala problemu jest większa niż zwykle. 

W Rzeszowie rok temu, żeby dostać się do liceum, wystarczyło zdobyć 120 pkt na 200 możliwych. W tym roku, jak przekonuje rzecznik miasta, nawet ci ze 160 pkt mieli kłopoty z dostaniem się do ogólniaka.

Podobnie jest w Gdańsku. W Liceum nr 5 im. Stefana Żeromskiego do klasy o profilu medycznym w poprzednim roku dostawały się dzieciaki od 174 pkt. W tym już trzeba było mieć 179 pkt. Na profilu politechnicznym liczba ta wzrosła ze 171 do 184 pkt. Efekt? Wielu uczniów mogło się przeliczyć, bowiem wybierali placówki, bazując na punktacji z poprzedniego roku. W takiej sytuacji nawet możliwość zaznaczenia dużej liczby szkół w systemie elektronicznej rekrutacji nie gwarantowała sukcesu. W Gdańsku 1215 kandydatów w pierwszym etapie nie dostało się do wskazanej przez siebie szkoły średniej (767 ze szkół podstawowych i 448 ze szkół gimnazjalnych).

W Lublinie z podobnym problemem boryka się niemal 600 osób. Z czego 471 uczniów, którzy muszą przystąpić do rekrutacji uzupełniającej, to ci, którzy marzyli o liceum. Miejsca są, ale nie w tych szkołach, które wskazali jako pierwszego wyboru. – – mówi Olga Mazurek-Podleśna rzecznik UM Lublin.

Jak podkreślają eksperci, w żadnym roku nie było takiej sytuacji. Szczególnie w miastach, gdzie oferta jest szeroka, dzięki czemu każdy uczeń od razu dostawał się do wybranej szkoły. Jednak, na co wskazują liczby, nie było aż takiej dysproporcji jak w tym roku, kiedy do szkół ponadpodstawowych startują dwa roczniki: jeden kończący ósmą klasę, drugi po ostatniej gimnazjalnej. Co prawda dwukrotnie wzrosła liczba kandydatów, ale liczba nieprzyjętych w wielu miastach wcale się nie podwoiła, lecz potroiła. Tak było np. w Lublinie. W Szczecinie podczas tegorocznej rekrutacji w pierwszym naborze nie zostało zakwalifikowanych łącznie 871 kandydatów – w ubiegłym roku było 314 kandydatów. Również w Zielonej Górze nie dostały się do szkoły pierwszego wyboru 552 osoby. Rok wcześniej było ich 160.

Skąd problem? W Rzeszowie, w którym nie ma miejsc dla tysiąca uczniów, którzy szukali przyszłości w liceum, miasto wiedziało, że będzie problem od początku. – – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta miasta. Być może uda się otworzyć jeszcze kilka klas, ale to zwiększy pulę o ok. 100 miejsc.

Olsztyn, w którym nie ma miejsc dla 800 osób, nie był przygotowany, że zgłosi się więcej osób z ościennych gmin. Marta Bartoszewicz, rzeczniczka urzędu miasta, ma nadzieję, że sytuacja się polepszy, bowiem część uczniów składała papiery również do placówek niepublicznych. – – podkreśla. Wskazuje, że może będzie też więcej miejsc w miejscowościach ościennych. Jednak urzędnicy przekonują, że w powiecie wcale nie jest różowo – owszem przygotowano 500 miejsc i wszyscy, którzy składali papiery, dostali się do wybranej placówki. Jednak pula wolnych miejsc nie jest duża: zostało ok. 50.

Również w powiecie gdańskim szkoły nie uratują miejskich placówek. U nich w powiecie jest mniej miejsc niż uczniów podstawówek i gimnazjów. Liczyli, że tak jak w poprzednich latach młodzież będzie dojeżdżać do Trójmiasta. Tymczasem okazało się, że tam miejsc brakuje.

W części miast problemów nie będzie. W Katowicach przygotowano niemal dwa raz więcej miejsc niż uczniów z podstawówek i gimnazjum. Jak przekonuje zastępca naczelnika wydziału edukacji Grażyna Burek, miasto jest gotowe na „przyjezdnych” spoza Katowic. Podobnie jest w Łodzi, gdzie mają więcej miejsc niż uczniów. W obu miastach jednak rekrutacja się jeszcze nie skończyła. Wyniki będą dopiero w połowie lipca.

Zdaniem Burek nie wszyscy muszą dostać się do liceum. Są miejsca w technikach i szkołach branżowych. – – mówi.

Szkoły nie są z gumy, po prostu fizycznie nie ma w nich miejsca

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Warszawa 16.03.2026  Dziennikarka DGP Patrycja Otto.
Patrycja Otto

Dziennikarka od 18 lat związana z Dziennikiem Gazetą Prawną. Specjalizuje się w tematyce rynku pracy, ochrony zdrowia, a także branży spożywczej, handlowej, turystycznej, czy TSL. Laureatka w konkursie Dziennikarz Medyczny Roku 2021 oraz wyróżniona przez TLP nagrodą „Skrzydła Transportu”. Z wykształcenia prawniczka. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRząd wprowadzi zakaz smakowych e-papierosów »
Klara Klinger
Klara Klinger
Dziennikarka w dziale Kraj/Gospodarka Dziennika Gazety Prawnej. Zajmuje się przede wszystkim tematyką społeczną, zdrowotną, edukacyjną. W kręgu jej zainteresowań pozostaje także tematyka czeska. Wcześniej pracowała w „Dzienniku”, gdzie współtworzyła dział „Społeczeństwo”.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj