Dziennik Gazeta Prawana logo

Roszczeniowość nie do zniesienia. A nawet groźby i korupcja. Tak rodzice walczą o oceny na świadectwie

18 czerwca 2019, 07:30
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Świadectwo szkolne
Świadectwo szkolne/PAP Archiwalny
By osiągnąć cel, decydują się nie tylko na osobiste wizyty w placówkach i grożenie kuratorem, ale też próby delikatnego przekupstwa.

Z powodu strajku wielu dzieciom zabrakło czasu na poprawianie ocen na bieżąco. Dlatego czerwiec upłynął pod znakiem poprawiania średniej.

Tak było w jednym z warszawskich liceów, w którym w pierwszej klasie z matematyki pozostaniem na drugi rok zagrożona była połowa uczniów. Nauczyciel, który początkowo nie był chętny do poprawiania ocen, uległ jednak namowom uczniów i zorganizował dodatkowy sprawdzian. Pozytywnie zaliczyła go zaledwie połowa przystępujących do klasówki. Rezultat był niekorzystny nie tylko dla uczniów, ale i dla placówki. Od września do szkoły ponadpodstawowej trafi podwójny rocznik, więc każde miejsce się liczy. Dlatego nauczyciel zgodził się na egzamin poprawkowy z całego roku w… sierpniu.

– tłumaczy przedstawiciel warszawskiego liceum.

W zasadzie trudno znaleźć szkołę, w której uczniowie nie walczyliby o lepszą ocenę na świadectwie. Zdaniem dyrektorów o wyższe noty stara się więcej osób niż jeszcze kilka lat temu. Dotyczy to szczególnie osób kończących szkołę, w tym zwłaszcza gimnazjalistów i ósmoklasistów. Od ocen na świadectwie zależeć może, czy dostaną się do wybranego liceum. O miejsca w szkołach ponadgimnazjalnych walczą dwa roczniki, a oceny ze świadectw liczą się tak samo przy kwalifikacji jak wyniki egzaminów. Nauczycielka jednej z krakowskich podstawówek przyznaje, że w tym roku uczniowie poprawiali natychmiast każdą złą ocenę, nawet trójki.

– mówi jedna z nauczycielek.

– opowiada jedna z nauczycielek, która uczyła ostatnią klasę gimnazjalną. Powód? Bo uczniowie i tak mają pod górkę.

– opowiada ojciec uczennicy kończącej ostatnią klasę gimnazjum.

Izabela Leśniewska, dyrektor szkoły podstawowej w Radomiu, przekonuje, że co prawda u nich w szkole nie było nacisków, jednak stara się zazwyczaj iść na rękę uczniom.

– opowiada. I dodaje, że ten rok był szczególnie trudny dla pierwszej po reformie ósmej klasy. – – mówi Leśniewska. I wylicza: przeładowanie materiału, stres przed zupełnie nowymi egzaminami, dużo pracy w domu. Jej zdaniem to wszystko sprawiło, że akurat ten rocznik jak mało który zasługiwał na dobre potraktowanie.

Ale to jedna strona medalu. Są jeszcze rodzice, którzy również włączają się w walkę o wyniki na świadectwie swoich dzieci. Piszą za nich wypracowania (jeden z nauczycieli przypomina historię, jak matka dziecięcym charakterem pisma opisywała w zeszycie wspomnienia z wakacji), wypełniają ćwiczenia, a normą jest, że szyją i malują za swoje potomstwo. Jedna z nauczycielek plastyki przyznaje, że większość uczniów musi zostawać po godzinach, żeby kończyć prace.

– mówi plastyczka.

Często nawet wbrew samym zainteresowanym.

– opowiada jedna z nauczycielek.

Jej opinia nie jest odosobniona. Nauczyciele zauważają, że sytuacja stała się nie do zniesienia, odkąd pojawiły się dzienniczki elektroniczne. Ułatwiły kontakt z kadrą, zwiększając roszczeniowość rodziców.

– opowiada jedna z chemiczek. Jak dodaje, odpisała ojcu krótko: że jej zdaniem będzie wręcz odwrotnie, bo w ten sposób dziecko otrzyma sygnał, że może, nie ucząc się, otrzymywać dobre oceny. Ojciec już więcej się nie odezwał.

– N– opowiada jedna z nauczycielek. – – dodaje. Rodzice również często nie zgadzają się z metodologią liczenia ocen, podważając system. I przyznaje, że te naciski czasem przynoszą efekty.

– mówi nauczycielka fizyki.

Nie wszyscy rodzice jednak groźbą wymuszają na nauczycielach zmianę oceny. Jest też drugi typ rodziców, którzy przychodzą do szkoły z kwiatami, czekoladkami, drobnymi prezentami, przy okazji tłumacząc, że sytuacja w domu jest trudna, a dziecko naprawdę się przykłada. Równocześnie proszą o wyższą ocenę. – – mówi jedna z nauczycielek.

Romuald Lis, dyrektor VI Liceum im. Jana Kochanowskiego w Radomiu, takie postępowanie rodziców tłumaczy spadkiem autorytetu nauczycieli. – – uważa, zwracając przy okazji uwagę, że do nasilonej walki o oceny przyczynia się w ostatnich latach także wysyp stypendiów.

– dodaje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Warszawa 16.03.2026  Dziennikarka DGP Patrycja Otto.
Patrycja Otto

Dziennikarka od 18 lat związana z Dziennikiem Gazetą Prawną. Specjalizuje się w tematyce rynku pracy, ochrony zdrowia, a także branży spożywczej, handlowej, turystycznej, czy TSL. Laureatka w konkursie Dziennikarz Medyczny Roku 2021 oraz wyróżniona przez TLP nagrodą „Skrzydła Transportu”. Z wykształcenia prawniczka. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRząd wprowadzi zakaz smakowych e-papierosów »
Klara Klinger
Klara Klinger
Dziennikarka w dziale Kraj/Gospodarka Dziennika Gazety Prawnej. Zajmuje się przede wszystkim tematyką społeczną, zdrowotną, edukacyjną. W kręgu jej zainteresowań pozostaje także tematyka czeska. Wcześniej pracowała w „Dzienniku”, gdzie współtworzyła dział „Społeczeństwo”.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj