Zmiany demograficzne mają poważne skutki dla nauczycieli. Szykują się zwolnienia i to we wszystkich typach szkół oraz w przedszkolach, w których w tej chwili brakuje pedagogów. Najbardziej drastyczne prognozy przewidują 45 proc. spadek liczby dzieci i młodzieży.
Zwolnienia nauczycieli. W jakich specjalnościach?
Barbara Nowacka, ministra edukacji mówiła, że dane demograficzne są porażające. W tej chwili już zauważamy, że w przedszkolach jest mniej więcej o 8 proc. dzieciaków mniej niż w ubiegłym roku - wskazała. Przytoczyła ostrożne prognozy demograficzne, które mówią, że będzie 30 proc. dzieci mniej do 2060 r.
Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer powiedziała na spotkaniu z nauczycielami, że szkoły muszą przygotować się na dramatyczny niż demograficzny. Ostatni liczniejszy rocznik poszedł teraz do drugiej klasy, czyli ponad 400 tysięcy dzieci. W 2024 roku urodziło się 252 tysiące dzieci, a w 2025 – wszystko wskazuje na to, że liczba urodzeń wyniesie około 240 tysięcy, być może trochę mniej - wyliczała Katarzyna Lubnauer cytowana przez kieleckie "Echo Dnia". Dodała, że to radykalnie zmienia sytuację szkół.
Zwolnienia nauczycieli. W jakich specjalnościach?
Czy nauczycieli czekają masowe zwolnienia? Nie sądzę, aby doszło do masowej utraty pracy. W system edukacji jest wbudowana pewna inercyjność, co sprawia, że reaguje z opóźnieniem, a więc w sytuacji nagłego spadku liczby uczniów nie będzie katastrofy - powiedział dr. hab. Piotr Szukalski, członek Rady do spraw Społecznych Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej w rozmowie z "Głosem Nauczycielskim".
Zdaniem eksperta, dostosowanie się szkół do nowej sytuacji nastąpi ze znacznym opóźnieniem. Jeśli liczba uczniów zmniejszy się o 40 proc., to wcale nie oznacza, że liczba nauczycieli gwałtowanie spadnie o podobny wskaźnik. Nauczyciele uczą różnych przedmiotów, czasami po kilka, jest masa cząstkowych etatów, zatem mimo braku uczniów nauczyciele nie będą masowo tracić pracy - wyjaśniał.