Co roku na podstawie art. 60 ustawy – Prawo oświatowe minister edukacji narodowej ustala kierunki realizacji polityki oświatowej państwa na dany rok szkolny. Minister określa również zadania z zakresu nadzoru pedagogicznego dla kuratorów oświaty. W nadchodzącym roku szkolnym Ministerstwo Edukacji Narodowej chce postawić na: profilaktykę uzależnień, wychowanie do wartości przez kształtowanie postaw obywatelskich i patriotycznych, wdrażanie nowej podstawy programowej kształcenia ogólnego, rozwijanie kreatywności, przedsiębiorczości, kompetencji cyfrowych i matematycznych oraz wdrażanie nowych podstaw programowych kształcenia w zawodach szkolnictwa branżowego.
Eksperci zgodnie podsumowują ten plan, w przypadku większości punktów, jako potrzebny, ale niewykonalny. Zwłaszcza w obliczu sytuacji, która czeka szkoły we wrześniu. – – mówi wiceprzewodniczący ZNP Krzysztof Baszczyński.
Najwięcej wątpliwości wśród ekspertów edukacyjnych budzi punkt drugi – o wychowaniu do wartości. Minister Dariusz Piontkowski podczas konwencji programowej PiS w Katowicach mówił, że „polska szkoła ma nie tylko uczyć, ale też wychowywać”. – – mówi Wojtek Gawlik, aktywista związany m.in. z Fundacją Edu-Klaster. Podobnie uważa Zofia Grudzińska, współzałożycielka i koordynatorka Ruchu Społecznego Obywatele dla Edukacji: –
Niepokój nauczycieli dotyczący tego punktu wiąże się też ze świeżo utworzonym stanowiskiem pełnomocnika rządu ds. wspierania wychowawczej funkcji szkoły i placówki.
Zdaniem Krzysztofa Baszczyńskiego to najbardziej zbędne stanowisko, jakie powołał minister edukacji. – – mówi. Jak dodaje, powołanie rzecznika ubezwłasnowolni szkołę i nauczycieli. – – dodaje.
Punkt dotyczący realizacji podstawy programowej inicjatywa „NIE dla chaosu w szkole” nazywa ponurym żartem z nauczycieli. Jak przypomina Zofia Grudzińska, podstawy programowe w trybach konsultacji społecznych były poddawane zmasowanej krytyce. Ich zdanie potwierdziła w ostatnim raporcie NIK. –– mówi.
Zdaniem ekspertów wątpliwa jest także realizacja pozostałych punktów. Powodów jest kilka. Przede wszystkim nie pozwolą na to zatłoczone szkoły średnie, a w rozwijaniu kompetencji cyfrowych także brak pieniędzy na wyposażenie pracowni oraz problemy lokalowe szkół. Do tego dochodzą problemy systemowe. Jak mówi Wojtek Gawlik, rozwijanie kreatywności, przedsiębiorczości i kompetencji cyfrowych uczniów jest od zawsze wpisane w podstawę programową, więc nie jest to żadne odkrycie. Podobnie jest z kompetencjami matematycznymi. –– twierdzi.
MEN nie odniósł się do pytań wysłanych przez DGP.