Minister Anna Zalewska nie ma nic przeciwko wprowadzeniu religii na maturę. Jej zdaniem będzie to ułatwienie dla studentów, którzy chcieliby zdawać na kierunki teologiczne i do seminariów duchownych.

- Jestem za sprawiedliwością. Jeśli mamy taki przedmiot jak religia, i mamy studentów teologii, studentów w seminarium, to dlaczego nie? – zastanawia się minister. Zapowiada jednak, że takie rozwiązanie będzie możliwe najwcześniej w 2018 roku. – Spotykamy się z przedstawicielami episkopatu i będziemy w tej sprawie rozmawiać – przekonuje Anna Zalewska.

W 2006 r., za rządów PiS, LPR i Samoobrony, zapowiadano prace nad wprowadzeniem religii na maturę. Po zmianie władzy, temat przycichł. Co jakiś czas upomina się o niego episkopat. Ostatni raz taka rozmowa miała miejsce w 2013 roku. MEN krytycznie odniósł się do pomysłu wprowadzenia religii na maturze, argumentując, że programy do nauki religii układają związki wyznaniowe, a egzaminy – organy państwa w oparciu o przygotowane przez MEN podstawy programowe.

Co ciekawe, w Polsce jest parafia, która organizuje własną „maturę z religii”. To nieformalny egzamin, który w marcu zdają chętni abiturienci z Ostródy. Nie ma z niego żadnych profitów, a jedynie pamiątkowy dyplom. Co roku przystępuje do niego dobrowolnie co siódmy maturzysta.

Spotkanie przedstawicieli MEN z episkopatem ma odbyć się w połowie przyszłego tygodnia. Religia na maturze to tylko jeden z tematów, które mają poruszać jego uczestnicy. Dla strony kościelnej ważna będzie też kwestia finansowania religii z budżetu państwa. W Sejmie trwają prace nad obywatelskim projektem, który zakazywałby takiej możliwości. – Jestem za tym, by religię finansować z budżetu – mówi minister Zalewska. – Uważam jednak, że jeśli to dla kogoś ważny temat, warto o nim rozmawiać – dodaje. Posłowie PiS w czasie debaty o projekcie początkowo złożyli wniosek o odrzucenie go w pierwszym czytaniu. W głosowaniu wstrzymali się jednak, dzięki czemu ten przeszedł do komisji.