Dziennik Gazeta Prawana logo

Z nauczyciela na korepetytora. Tyle nauczyciele zarabiają po godzinach

11 kwietnia 2024, 12:10
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
uczeń w klasie, nauczyciel przy tablicy, szkoła
Korepetycyjny boom. Nauczyciele zarabiają krocie po godzinach/ShutterStock
Jedni udzielają korepetycji w ramach dodatkowego zajęcia po pracy w szkole, inni zrezygnowali ze szkół, aby nauczać prywatnie. Jak na tym wychodzą? Okazuje się, że żadna z osób, z którymi rozmawiałam – nie narzeka.

Nauczycielka języka angielskiego Małgorzata Kamińska przez siedem lat uczyła w jednym z warszawskich liceów publicznych. Dziś twierdzi, że co najmniej o sześć za długo. Z żadnego powodu nie wróciłabym już dzisiaj do codziennej pracy w szkole - powiedziała w rozmowie z Dziennik.pl anglistka.

Zwróciła też uwagę, że jednym z najbardziej nieakceptowalnych dla niej czynnikiem w szkołach jest liczba uczniów w klasach. Gdy klasa liczy 25 albo więcej osób, dotarcie do wszystkich uczniów podczas lekcji, jest właściwie niemożliwe - zaznaczyła.

Poza tym istotną kwestią są pieniądze. Jak stwierdziła, "lektor w szkole zarabia niewiele w porównaniu do tego, ile zarabia na zajęciach indywidualnych".  A w końcu przecież poza wypełnianiem misji i satysfakcją z nauczania, pracujemy dla pieniędzy- stwierdziła.

Od kilku lat pracuję na siebie. Jestem wśród uczniów i rodziców znana. Zadowoleni polecają mnie znajomym. Nauczam i dzieci i młodzież na lekcjach indywidualnych, co daje mi radość, bo mogę się skupić na danym uczniu i jego konkretnych potrzebach. Znajdujemy słabe punkty i nad nimi pracujemy. Efekty widać błyskawicznie. Poza tym uczniom, którzy ze mną pracują zależy na nauczeniu się języka, więc nie mam przypadków, jak w szkole, że kogoś muszę zmuszać do nauki – podkreśliła. 

Nauczycielka hiszpańskiego:  To dużo lepsza opcja i dużo lepsze pieniądze

Natomiast Julia, nauczycielka języka hiszpańskiego, "rzuciła" nauczanie w szkole w trakcie pandemii. Uznałam, że skoro w szkole prowadziłam lekcje online, to również mogę nauczać tak, na swoich zasadach w ramach własnej szkoły językowej i udzielania korepetycji - powiedziała. 

Julia, dzisiaj naucza łącznie kilkunastu uczniów. Część z nich to kursanci w ramach cyklicznych kursów językowych, które w swojej własnej szkole prowadzę, część pojawia się na lekcjach w ramach korepetycji. Dla mnie to dużo lepsza opcja i dużo lepsze pieniądze. Wreszcie zarabiam godnie i mogę normalnie żyć, bez obaw czy starczy mi do pierwszego -  wyznała. 

W szkole zarabiałam ok. 3 tys. na rękę. Dzisiaj mam trzy a nawet cztery razy więcej, zwłaszcza, że mam też uczniów z innych krajów, którzy płacą w euro  - dodała. 

Jak podkreśliła, ważna jest dla niej też autonomia pracy. Odkąd przeszłam na własną działalność pracuję na swoich zasadach, bez dyrekcji, bez pretensji uczniów i rodziców. Nie wróciłabym już do szkoły za żadne pieniądze  - zaznaczyła lektorka. 

"Łatwo policzyć, że praca w szkole daje mi dużo mniej dochodu"

Oprócz nauczycieli języków również matematycy nie narzekają na zainteresowanie korepetycjami i lekcjami indywidualnymi. Matematyka w szkołach często jest nieumiejętnie nauczana. Skarżą się na to i uczniowie i rodzice, a że jest przedmiotem obowiązkowym na egzaminie ósmoklasisty i na maturze, to korepetycje z tego przedmiotu są dla wielu uczniów jedynym ratunkiem.

Daria w szkole pracuje na umowę na zastępstwo. Mam 10 godz. w tygodniu. Niedługo rezygnuję z tej pracy – powiedziała nam matematyczka. Po wakacjach nie zamierzam wracać do szkoły - dodała.

Aktualnie nauczycielka po pracy w szkole udziela korepetycji. 

Zainteresowanie korepetycjami z matematyki od lat jest ogromne. Nie wiem, czy to kwestia zbyt dużej ilości materiału i z byt małej ilości godzin, czy zły styl nauczania, zbyt liczne klasy…nie wiem, w każdym razie chętnych na korepetycje nie brakuje i wręcz mam co roku listy rezerwowe, gdyby ktoś zrezygnował, z automatu wskakuje następny zakolejkowany. Mam zazwyczaj 8 -10 uczniów, po ok. 2 godz. w tygodniu każdy. Biorę po 100 zł za godzinę. Chyba łatwo policzyć, że praca w szkole daje mi dużo mniej dochodu – wskazała.

Podkreśliła też, że taki sposób pracy daje jej jako nauczycielce dużo więcej satysfakcji. Oprócz lepszych zarobków, mam też sukcesy. Moi uczniowie poprawiają słabe oceny, inni dostają celujące na klasówkach szkolnych i egzaminach, a dwójka w ostatnim roku została laureatami olimpiad przedmiotowych. To wielka duma i przyjemność, pracować z takimi ludźmi. W szkole takiej przyjemności nie mam. Tam wszyscy jesteśmy z musu i ja i uczniowie - podsumowała.  

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj