Związek Nauczycielstwa Polskiego ujawnił wczoraj pytanie referendalne w sprawie strajku i wskazał jego datę. – zapowiada Sławomir Broniarz, prezes ZNP. Mają się zakończyć do 25 marca.
Czysta formalność
Pytanie będzie brzmiało: "Czy wobec niespełnienia żądania dotyczącego podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli, wychowawców, innych pracowników pedagogicznych i pracowników niebędących nauczycielami o 1000 zł z wyrównaniem od 1 stycznia 2019 r., jesteś za przeprowadzeniem strajku, począwszy od 8 kwietnia 2019 r.?".
– dodaje Sławomir Broniarz.
Decyzja o proteście wydaje się formalnością. Jego data wywołuje niepokój wśród rodziców, zwłaszcza dzieci z podwójnego rocznika, czyli VIII klas podstawówek i III klas likwidowanych w tym roku gimnazjów. Do techników i liceów będzie starało się dostać 750 tys. młodzieży, czyli około dwa razy więcej niż w zeszłym roku. Tymczasem nie wiadomo, czy z powodu strajku szkołom uda się przeprowadzić egzaminy gimnazjalne (od 10 do 12 kwietnia) i egzamin ósmoklasisty (od 15 do 17 kwietnia).
Jak długo związkowcy będą strajkować? Tego nie ujawniają. W 1993 r. akcja w obronie przywilejów z Karty Nauczyciela trwała trzy tygodnie.
Nie wiadomo też, czy do protestu przyłączy się oświatowa Solidarność. Związek negocjuje z rządem na własną rękę, wyniki rozmów specjalnie powołanego w tym celu zespołu mają zostać ujawnione 19 marca. Według naszych informacji Solidarność domaga się kolejnych 5 proc. podwyżek płac (wcześniej rząd obiecał 10 proc).
Samorządy i dyrektorzy muszą przygotować się na strajk w oświacie. – – mówi Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. – – dodaje Wójcik. I wyjaśnia, że samorządy zrobią wszystko, by zapewnić obsadę podczas egzaminów. Jeśli to się jednak nie uda, nie będą w stanie ich przeprowadzić.
Zmiany w karcie na ratunek
W cieniu strajku MEN chce wprowadzić zmiany w Karcie nauczyciela. Projekt właśnie trafił do konsultacji.
Zawarte w nim rozwiązania zostały wcześniej przedstawione związkowcom (opisywaliśmy je szczegółowo na łamach DGP). Pojawiają się jednak pewne wątpliwości. MEN zakłada, że 5-proc. podwyżka od września 2019 r. nie będzie się wiązała z podwyższeniem kwoty bazowej dla nauczycieli w ustawie budżetowej (do tej pory zawsze od jej wzrostu były uzależnione środki na wzrost wynagrodzeń). Nowelizacja zakłada, że od 1 września 2019 r. do 31 grudnia 2019 r. średnie wynagrodzenie nauczycieli ustalone w KN ma się zwiększyć o 5 proc. Taka zmiana sprawi, że nie trzeba będzie nowelizować ustawy budżetowej.
mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
W projekcie pojawił się też przepis przejściowy, który zakłada, że dotychczasowe regulaminy wynagradzania nauczycieli będą obowiązywać jeszcze przez rok, do 31 marca 2020 r. Po tym terminie samorządy będą zobowiązane co roku do uzgadniania tych dokumentów ze związkowcami. MEN tym samym przywrócił rozwiązanie, które obowiązywało przed 2009 r.
– mówi Marek Wójcik.
– przekonuje.
Z oceny skutków regulacji do projektu nowelizacji KN wynika, że proponowane rozwiązania mają kosztować w tym roku 789 mln zł. W ciągu 10 lat na ten cel z budżetu trafi 6,7 mld zł.
Resort wprowadza też nowe świadczenia "na start" dla nauczyciela stażysty. Rozpoczynający pracę otrzymają we wrześniu każdego roku 1000 zł (przez dwa lata). – To jest zabieg PR, bo wcześniej tym samym nauczycielom zabrano inny dodatek o wartości 5 tys. zł. MEN nie wspomina też o tym, że wydłużając z 10 do 15 lat awans zawodowy, oszczędza około 1,5 mld zł – wskazuje Sławomir Broniarz.
W KN znalazł się również przepis który zakłada, że ze względów organizacyjnych czas trwania umowy na czas określony nie może być dłuższy niż 36 miesięcy.