Dziennik Gazeta Prawana logo

Uczeń dostał jedynkę z kartkówki, bo… nie miał komórki. "Każda szkoła ma swoje reguły gry"

27 lutego 2019, 06:40
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Szkoła
Szkoła/Shutterstock
Szkołom brak spójnych pomysłów, co zrobić z cyfryzacją, a dyrekcje i rady rodziców wpadają ze skrajności w skrajność.

Obawy przed uzależnieniem od komórek oraz przypadki cyberprzemocy skłaniają coraz więcej placówek oświatowych do wprowadzania zakazu korzystania, a nawet przynoszenia do szkoły smartfonów. Kłopot polega na tym, że brakuje konsekwencji: zdarza się, że niektórzy nauczyciele w trakcie pracy na lekcji oczekują od uczniów szukania informacji w komórce. Po wyjściu z sali inny pedagog może ją uczniowi odebrać.

Jeden z siódmoklasistów dostał jedynkę z kartkówki, bo… nie miał komórki. Nauczyciel na geografii kazał wypisać z internetu 10 różnych parków narodowych. Uczniowie mieli korzystać z sieci w telefonach – kto nie miał, musiał znaleźć sobie do pary osobę, która go miała. Chłopcu nie udało się z nikim dogadać i zarobił złą ocenę. Bał się powiedzieć nauczycielowi, że rodzice zabraniają mu nosić telefon do szkoły.

Podobne doświadczenie ma mama 12-latki chodzącej do prywatnej szkoły. –– opowiada matka.

Wicedyrektorka jednej z warszawskich placówek przyznaje, że słyszała o szkołach, w których nauczyciele oczekują od uczniów korzystania ze smartfonów. W jej placówce zakaz obowiązuje zarówno na przerwach, jak i podczas zajęć lekcyjnych. –– tłumaczy. Jeżeli dziecko zostanie przyłapane na zabawie komórką, jest ona konfiskowana i wędruje do sekretariatu, skąd może ją odebrać jedynie opiekun. To zniechęca dzieci do łamania zakazu. Jak przekonuje wicedyrektorka, efekty już widać, dzieci szukają pomysłów na wspólne spędzanie czasu – częściej ze sobą rozmawiają, grają w planszówki. Nasza rozmówczyni twierdzi, że paradoksalnie trudniej było przekonać do takich zasad rodziców, którzy chcą mieć cały czas kontakt z dziećmi i boją się utraty kontroli.

Zanikające relacje między uczniami, których bez reszty pochłaniają portale społecznościowe czy gry w sieci, niepokoją nauczycieli i rodziców i często skłaniają do stanowczych działań. Dyrekcja jednej z podwarszawskich podstawówek wprowadziła nie tylko bezwzględny zakaz używania komórek, ale też dość kontrowersyjny sposób egzekwowania nowych zasad. Postanowiono, że nauczyciele będą przeszukiwać plecaki – prewencyjnie – i sprawdzać, czy dzieci nie schowały tam telefonów. Jednym z powodów było to, że uczniowie mimo zakazu używali ich, nagrywali nauczycieli i siebie nawzajem, a następnie wrzucali filmiki do sieci.

Chaos jest spory. Każda szkoła ma swoje reguły gry wpisane do statutów. Czasem restrykcyjne zakazy idą w poprzek pomysłom na innowacje. Do szkół wchodzą firmy oferujące naukę przez internet, np. ćwiczenia spójne z podstawą programową. Część nauczycieli chętnie z tego korzysta. Placówki muszą więc zmieniać podejście do telefonów i wprowadzać furtki umożliwiające korzystanie z nich. Na taki krok zdecydowała się m.in. Szkoła Podstawowa nr 222 w Warszawie. Na przyrodzie czy historii dzieci mogą korzystać z programu "Squla", który firma udostępnia bezpłatnie od godz. 8 do 15 (poza tymi godzinami za dostęp trzeba zapłacić – niemal 180 zł za rok). Z programu korzysta ponad 600 tys. dzieci i 36 tys. nauczycieli. – – mówi mama jednego z uczniów tej szkoły. I dodaje, że ostatnio dzieci nakazano noszenie telefonów do szkoły.

Zmianę podejścia szkół do korzystania z telefonów zauważono w Gdańskim Wydawnictwie Oświatowym, które jest dostawcą programu edukacyjnego z matematyki "Matlandia". – mówi Patrycja Szewczyk z GWO. Na razie program jest dostępny w wersji na komputer czy tablicę interaktywą. – dodaje. To oznacza, że uczeń będzie musiał przynieść do szkoły komórkę.

W Polsce nie ma żadnych odgórnych wytycznych, podobnie jak w większości krajów. Pionierem zakazów w Europie jest Francja. W sierpniu 2018 r. wprowadzono zakaz korzystania ze smartfonów we wszystkich szkołach. Ale dostrzeżono, że sprawa nie jest taka prosta i stworzono furtkę – nowe regulacje zakładają, że placówki, do których uczęszczają starsi uczniowie (15 lat i więcej), będą mogły pozwolić na ich korzystanie, jeżeli miałyby służyć jako pomoc naukowa. Szkoły dla najmłodszych mają bezwzględny zakaz korzystania z telefonów, zarówno podczas przerw, jak i lekcji. Ostatnio rozszerzono go również na place zabaw przy szkołach, na które dzieci chodzą w trakcie zajęć. Pierwsze obserwacje nauczycieli były podobne jak w warszawskiej szkole – uczniowie zaczęli ze sobą rozmawiać.

Zakaz komórek obowiązuje w jednej z prowincji Chin, w tym roku planuje wprowadzić go australijski stan Nowa Południowa Walia. Przede wszystkim dla najmłodszych. Wyjątkiem mają być licea, będzie także możliwość korzystania ze smartfonów przez uczniów niepełnosprawnych w celach logistycznych i edukacyjnych. Psycholog Michael Carr-Gregg, który doradzał rządowi zmiany, przekonywał, że telefony komórkowe stanowią zagrożenie dla dzieci. –– tłumaczył w jednym z wywiadów. Jeden z francuskich dyrektorów szkół skwitował jednak, że zakazać uczniom używania komórek to jakby zakazać używania w szkole prądu. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj