Okazuje się że edukacja i polska szkoła to kopalnia bez dna. A problemy, które w naszych tekstach poruszamy, dotyczą całkiem sporej rzeszy uczniów i ich rodziców oraz nauczycieli.

Reklama

Kolejnym wątkiem z "otwartej puszki Pandory" są sprawdziany i kartkówki, których ilości, jak się okazuje, nauczyciele często zupełnie nie kontrolują.

Regulamin sprawdzianów i kartkówek

Z zamieszczonego na gov.pl regulaminu sprawdzianów wynika, że: uczniowie w ciągu tygodnia mogą mieć maksymalnie trzy sprawdziany, przy czym nie więcej niż jeden dziennie.

"Uczniowie mają prawo do: znajomości zakresu sprawdzianu, najwyżej trzech sprawdzianów w ciągu tygodnia (nie więcej jednak niż jednego sprawdzianu dziennie) oraz ustalenia z nauczycielem terminu sprawdzianu przynajmniej z tygodniowym wyprzedzeniem" - czytamy.

Natomiast w kwestii kartkówek, przepisy mówią: "uczniowie mają prawo do: maksymalnie jednej kartkówki dziennie, z uwzględnieniem, że danego dnia uczeń może mieć jeden sprawdzian lub jedną kartkówkę".

I tyle jeśli chodzi o teorię i regulaminy. Życie szkolne pokazuje jednak, że nauczyciele albo nie znają tych zasad, albo o nich nie pamiętają.

Reklama

"To już zdecydowanie przesada"

Katarzyna, mama 12-letniej Leny i zgłosiła się do Dziennik.pl z problemem, który w szkole jej nastoletniej córki, stał się powszechny. -Nauczyciele przesadzają. Robią dzieciakom po dwa - trzy sprawdziany dziennie, czasami klasówki, czasami kartkówki, często również w takie klasówkowe dni są odpytywanki. To jest dopiero szkoła podstawowa, chyba zapomnieli, że dzieci potrzebują mieć też trochę luzu - stwierdziła.

Sytuacja z dzisiaj: matematyka, angielski i…plastyka. Ja rozumiem przepytywanka z angielskiego, sprawdzian z matematyki, ale sprawdzian z plastyki, tego samego dnia - to już zdecydowanie przesada – dodała.

W tej samej kwestii odezwała się do nas również mama uczennicy jednego z liceów ogólnokształcących w Łodzi. Okazuje się, że jej córka, jak i dzieci w innych klasach tej samej szkoły, mają notorycznie po dwa sprawdziany dziennie, codziennie, często również przeplatane kartkówkami.

Dwa sprawdziany dziennie - to właściwie nowa norma. W jednym z poprzednich tygodni dzieciaki miały klasówki z fizyki, matematyki, angielskiego, chemii, polskiego i historii - to wszystko były tylko sprawdziany w ciągu pięciu dni nauki - powiedziała oburzona kobieta.

Tyle się mówi o tzw. wellbeingu, harmonii i dobrostanie. Nawet prawo pracy zostało pod te idee dostosowane, a dzieci i młodzieży to nie dotyczy?. Zastanawiam się czy uczący w szkole mojej córki nauczyciele nie znają regulaminów, a może one ich nie obowiązują? - zapytała.

Zrozumiałabym, gdyby tak intensywny rytm był np. tuż przed końcem semestru, ale nie…tak jest cały rok. To jest nie do wytrzymania i dla dzieci, ale też dla nas rodziców. Jesteśmy między młotem a kowadłem. I zupełnie nie wiem, jak zniechęconą i przemęczoną córkę przekonywać, żeby się jeszcze więcej uczyła - zaznaczyła.

Te dzieci siedzą w szkole od 8 do 16/17, wracają do domu i właściwie od razu powinny siadać i odrabiać lekcje i uczyć się na kolejny dzień. Proszę o informację, czy takie zasady, jakie panują, w tej szkole są normą i czy są zgodne z prawem? - dodała przejęta.

Czekam również na Wasze komentarze w tej kwestii: aneta.malinowska@infor.pl.