Dziennik Gazeta Prawana logo

Miała być Finlandia, będzie Ameryka

4 lutego 2022, 08:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
nauka zdalna szkoła edukacja dziecko laptop
<p>nauka zdalna szkoła edukacja dziecko laptop</p>/Shutterstock
Dobre wykształcenie zamiast równać szanse, staje się towarem luksusowym

Ustawa, zwana od nazwiska ministra edukacji lex Czarnek, niebawem trafi na biurko prezydenta. Nowe regulacje budzą kontrowersje, bo choć miały osadzić w porządku prawnym nauczanie zdalne, przy okazji wprowadzają niemalże wszechwładzę kuratora. Będzie mógł on np. odwołać dyrektora szkoły, jeśli nie zastosuje się on do kuratoryjnych zaleceń. Albo zabronić jakiejś organizacji społecznej prowadzenia zajęć w szkole, nawet jeśli zgodzą się na nie wszyscy rodzice. Jak przyznała w rozmowie ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Bogna Janke, Andrzej Duda nie wie jeszcze, czy ustawę podpisze. Już jednak sama dyskusja o nowym prawie wprowadza ogromny niepokój w pokojach nauczycielskich. Tak jakby do tej pory mało było problemów i niepewności.

Powstaje coraz więcej "paraszkółek"

Poruszanie się w systemie edukacyjnym przypomina manewrowanie łodzią w czasie sztormu. Rozkołysanie oświatowego okrętu sprawia, że co bardziej obrotni rodzice szukają dla dzieci szalup pozwalających się z niego ewakuować. Z roku na rok przybywa niepublicznych placówek edukacyjnych - według GUS w ubiegłym roku szkolnym takie podstawówki stanowiły niemal 11 proc. wszystkich działających w Polsce, a uczyło się w nich blisko 5 proc. dzieci. Dekadę wcześniej prywatne podstawówki i gimnazja stanowiły 8 proc. ogółu szkół, zaś uczęszczało do nich 3 proc. uczniów.

Wraz z kolejnymi lockdownami wzrasta też liczba dzieci kształcących się w edukacji domowej. Styczeń 2022 r. był pod tym względem rekordowy - z tej formy kształcenia skorzystało 22 tys. uczniów, czyli 0,5 proc. szkolnej populacji. Najwięcej w szkole podstawowej - ponad 16 tys. Edukacja domowa nie musi oznaczać rodzica wykładającego dzieciom materiał. Powstaje coraz więcej pozasystemowych szkół, w których dzieci formalnie przeniesione są w edukację domową, ale de facto pracują jak w placówce - przez kilka godzin, pod kierunkiem nauczycieli. Takie paraszkółki nie dostają subwencji z budżetu, za to mają pełną dowolność w układaniu programu nauczania, byle podopieczni zaliczyli egzaminy klasyfikacyjne z podstawy programowej.

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM MAGAZYNIE DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj