Przyszli nauczyciele matematyki nie znają podstaw tego przedmiotu. Gdy trafią do szkół, nie tylko niczego nie przekażą uczniom, ale wręcz mogą ich skutecznie zniechęcić do nauki. Takie zatrważające wnioski płyną z opublikowanego właśnie przez Instytut Badań Edukacyjnych raportu o stanie polskiej edukacji za zeszły rok.

IBE podał wiele mówiący przykład. Studenci matematyki zostali poproszeni o rozwiązanie zadania – obliczenie obwodu bryły. Z takim wyzwaniem mógłby zmierzyć się gimnazjalista. Tymczasem nie poradziła sobie z nim ponad połowa studentów matematyki.

Jak wskazują specjaliści, problem nie ogranicza się do tego, że mury uczelni opuszczają niedouczeni absolwenci. Istotne jest to, że matematyczne umiejętności społeczeństwa mają istotny wpływ na tempo wzrostu gospodarki.

Szybko rozwijające się kraje, takie jak Chiny, Korea Południowa czy Tajwan, to ścisła czołówka międzynarodowych badań PISA poświęconych matematycznym umiejętnościom uczniów. – Tajwan rozpoczął inwestycje w naukę w latach 60. ubiegłego wieku, a po trzech dekadach PKB na głowę mieszkańca tego kraju był już kilkukrotnie wyższy – mówi prof. Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów Polskich.

Tymczasem w Polsce – alarmują eksperci IBE – nawet studenci matematyki mają jedynie powierzchowną znajomość przedmiotu oraz braki w zakresie umiejętności rozwiązywania zadań nieschematycznych. Nie umieją podejmować samodzielnych decyzji, definiować pojęć matematycznych, łączyć różnych elementów wiedzy ani wyciągać wniosków.

Słaba znajomość matematyki ma też swoje odbicie na rynku pracy. Większość z 16 tys. przedsiębiorców przebadanych przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości krytycznie ocenia umiejętności zatrudnianych przez siebie inżynierów i absolwentów kierunków ścisłych. A zapotrzebowanie na nich jest ogromne – ponad 15 proc. spośród wszystkich ofert rynku pracy dotyczy specjalistów nauk matematycznych oraz inżynieryjno-technicznych.

Czy nasza znajomość matematyki może się poprawić? Według byłego ministra edukacji Mirosława Handkego nadzieję stwarza przywrócenie jej jako obowiązkowego przedmiotu na maturze. – Pozytywne efekty tych zmian odczujemy za mniej więcej 10 lat, choć pierwsze symptomy mogą być odczuwalne już za 5 – 6 lat – ocenia były szef MEN.