Tymczasem prawda jest zgoła inna, bo na kopcu kredy zamiast polskiej flagi, złożono transparent, który ma wymiar symboliczny. To wymowny obraz złamanych karier, ale też przegranej walki o godność i przyszłość najmłodszych obywateli.

Jeśli można tu mówić o jakiejkolwiek zniewadze, to jedynie polskiego społeczeństwa, które rząd - w myśl zasady "ciemny lud wszystko kupi" - konsekwentnie obraża, kiedy tłumaczy, że proponowana reforma jest efektem troski o szkołę i jakość edukacji, a nie klasycznym szukaniem oszczędności.

Gdyby organizatorzy protestu chcieli znieważyć symbol narodowy, z pewnością zachowaliby się tak, jak polskie władze i przedstawiciele Kościoła w Sejnach podczas uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej, poświęconej ofiarom katastrofy smoleńskiej. Film z tego wydarzenia o dość wymownym tytule "Szacunek dla polskiej flagi" można do tej pory obejrzeć w serwisie youtube.

Warto również podkreślić, że w sobotnim proteście udział wzięli nie tylko nauczyciele, ale też zatroskani o przyszłość swoich pociech rodzice. A wśród nich ludzie, którzy kiedyś sami kończyli gimnazja. Czy w związku z tym, ich system wartości również powinniśmy podważyć? A może od razu poddamy w wątpliwość umiejętności wychowawcze?

Nauczyciele stanowią najsłabszą pod względem siły nośnej argumentów grupę zawodową, ponieważ z uwagi na godność własnej profesji, nie mogą sięgnąć po tak radykalne rozwiązania, jak palenie opon, wyrywanie kostki brukowej, czy paraliż życia obywateli blokadami dróg. Jedynym narzędziem w ich walce jest szkolna kreda i wiedza, którą starają się przekazać najlepiej, jak tylko potrafią.

Nelson Mandela powiedział kiedyś, że "edukacja jest najpotężniejszą bronią, jakiej można użyć, aby zmienić świat" – i oni każdego dnia sięgają po tę broń, tocząc bój nie tylko o swoich uczniów, ale przede wszystkim o całe społeczeństwo. Choć ich rola jest często marginalizowana. Zapomina się bowiem, że to właśnie szkoła jest jednym z kluczowych fundamentów państwa oraz najważniejszych gwarantów zachowania tożsamości narodowej.

Dziś nauczyciele czują się nie tylko rozgoryczeni faktem utraty miejsc pracy, ale także upokorzeni z powodu słów pani minister Zalewskiej, która uzasadniając proponowaną przez siebie reformę edukacji, podważa ich dotychczasowe osiągnięcia. W obliczu wyników badań PISA, koordynowanych przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, które mówią o znaczącej poprawie wyników nauczania w polskich gimnazjach, sugerowanie, że system fiński się nie sprawdził, a gimnazja są źródłem problemów wychowawczych jest co najmniej nie na miejscu. Prawda jest taka, że dzięki m.in. zaangażowaniu nauczycieli gimnazjów Polska znalazła się w czołówce europejskich krajów jeśli chodzi o poziom szkolnictwa, a umiejętności i wykształcenie Polaków doceniane są na całym świecie.

Anna Celińska