O godz. 9, w momencie rozpoczęcia sprawdzianu, dyrektorka zadzwoniła do OKE i poinformowała, że do placówki nie dotarły arkusze egzaminacyjne - mówi portalowi tvn24.pl Danuta Zakrzewska, szefowa Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. Początkowo urzędnicy myśleli, że to oni popełnili błąd. Prawda jednak szybko wyszła na jaw - dyrektorka niewielkiej szkoły w Brzustowie (woj. łódzkie) nie zgłosiła swych uczniów do egzaminu, nikt więc nie wiedział, że ma wysłać tam arkusze z pytaniami.

Komisja egzaminacyjna chce teraz, by dyrektorka pisemnie wytłumaczyła się ze swego niedbalstwa. Apeluje też, by szefowa szkoły jak najszybciej wpisała uczniów na specjalny czerwcowy termin. Jeśli bowiem dzieci nie zdadzą egzaminu, to nie będą mogły zacząć nauki w gimnazjum.