Wiadomo już, czego na poszczególnych przedmiotach powinny uczyć się dzieci w podstawówce. Resort edukacji ujawnił projekty podstaw programowych i do 9 grudnia wyznaczył czas na ich prekonsultacje. Nauczyciele już dziś, w rozmowach z DGP, zwracają uwagę na błędy i niedociągnięcia, które należałoby poprawić. Część z nich jest wspólna dla wszystkich przedmiotów. Choć projekty mogą się jeszcze zmienić, MEN chce, by wydawcy podręczników już pracowali na ich szkicach.
Oto ich największe wady według nauczycieli:
Zbyt trudny materiał. - zwraca uwagę Jacek Staniszewski, historyk.
Podobne odczucia mają też nauczyciele innych przedmiotów. – ocenia nauczyciel przyrody (nazwisko do wiadomości redakcji).
Podstawa skopiowana z gimnazjalnej. Problemy wynikają z tego, że podstawy w dużej mierze zostały po prostu skopiowane z tego, co dotychczas obowiązywało uczniów gimnazjów. - mówi Agnieszka Bliska, nauczycielka fizyki.
Wypadły ważne tematy. Choć w podstawach znajduje się niby to samo, niektóre dokumenty różnią się istotnymi szczegółami. - niepokoi się prof. Krzysztof Spalik z Wydziału Biologii UW. W podstawie polonistycznej nie ma natomiast "Odysei" i "Antygony". - zastanawia się jedna z polonistek.
Mało miejsca na inwencję nauczyciela. przypomina Szymon Waliczek, polonista i autor bloga e-polonista.pl. dodaje.
– dodaje dr Aleksandra Szyller z Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego.
- dodaje. Przyznaje jednak, że podstawa do nauczania wczesnoszkolnego była dla niej pozytywnym zaskoczeniem. - mówi.
Dużo pamięciówki. Mało pola do inwencji nowe podstawy zostawiają także uczniowi. - zauważa Staniszewski. - dodaje. A niektóre tematy są przestarzałe. Na biologii dzieci mają się uczyć podziału organizmów na pięć królestw. - zaznacza Spalik.
Pisana w pośpiechu. W podstawach znalazły się też błędy. - mówi Agnieszka, wychowawczyni w pierwszej klasie podstawówki. W podstawie do historii do okresu starożytności zakwalifikowano neolit. Kwiatków jest więcej. W podstawie do języka polskiego zaproponowano w ósmej klasie lekturę, którą dziś czytają ośmiolatki. Błędy nie powinny dziwić. Choć minister Anna Zalewska zarzeka się, że podstawy programowe były pisane od lutego, sami autorzy przyznają, że prace trwały półtora miesiąca.
Podstawy stały się źródłem problemów resortu. Jak podało RMF FM, z powodu braku nowych dokumentów MEN nie dostało 70 mln zł z unijnych projektów. Komitet Monitorujący, który decyduje o rozdysponowaniu pieniędzy z programów operacyjnych, wstrzymał decyzję w sprawie dwóch wniosków resortu.
Czego nie dowie się dzisiejszy szóstoklasista
W oparciu o nową podstawę programową mają uczyć się w przyszłym roku dzieci w pierwszej, czwartej i siódmej klasie szkoły podstawowej. Uczniowie, którzy w tym roku chodzą do klas: czwartej, piątej i szóstej, mają kończyć te trzy lata nauki według starego programu podstawówki. Oznacza to wielkie zamieszanie.
- zauważa jedna z nauczycielek przyrody. Jak to możliwe? Dzieci, które uczyły się zgodnie ze starym programem nauczania, uwzględniającym gimnazjum, do szóstej klasy uczyły się na przedmiocie przyroda. Współrzędne w programie były przewidziane później, na gimnazjalnej geografii. Nowa podstawa tę wiedzę każe przekazywać w klasie szóstej. Czyli dziecko, które klasy 4–6 skończyło starym trybem, w ogóle nie będzie miało tego w programie.
Na podobnej zasadzie uczeń, który od września pójdzie do siódmej klasy, nie dowie się niczego o reformacji, twórczości Leonarda da Vinci, Francji Ludwika XIV, angielskiej monarchii czy innych tematach z historii powszechnej. W dotychczasowym programie historii i społeczeństwa w podstawówce niemal jej nie było - ta pojawiała się dopiero w gimnazjum. Klasa siódma zacznie się jednak dopiero od kongresu wiedeńskiego.
Różnice programowe sprawią wiele problemów nauczycielom. Zwłaszcza że w nowej podstawie zagadnienia, które mają omawiać z uczniami, są ściśle przypisane do kolejnych lat. W teorii tematu o reformacji nie będzie więc można przenieść do klasy siódmej.
Reforma prowadzona przez MEN powtarza błędy poprzedniej, wprowadzającej gimnazja. Wtedy również prace nad programami były pospieszne, a uczniowie z czwartej, piątej i szóstej klasy ucierpieli na ich wprowadzeniu – w związku z przejściem do gimnazjum po prostu ucięto im dwa lata nauki. Efekt? Historia w szkole podstawowej kończyła się dla nich na polskim oświeceniu. O XX w. usłyszeli dopiero w trzeciej klasie gimnazjum (o ile nauczyciel wyrobił się przed egzaminem gimnazjalnym z programem).