Techniczny dyplom bywa ułomny. Inżynierowie są niedouczeni

| Aktualizacja:

Choć wiele uczelni odpowiedziało na zapotrzebowanie rynku, otwierając kierunki techniczne, to jednak ilość nie poszła w jakość. Inżynierowie nie znają języków, nie potrafią się posługiwać specjalistycznymi programami komputerowymi, a ich wiedza jest zbyt wąska.

wróć do artykułu
  • ~Marek
    (2011-04-28 07:08)
    Edzia. Z przedmiotami ścisłymi jest ten problem, że należy wymagać od dzieciaka rozwiązywania problemów. A niestety nauczyciele często nie tylko nie wyzwalają kreatywności, ale także ją ograniczają. Np. rozwiązać zadanie z matematyki można tylko według okreslonego wzoru, a jeżeli uczeń zrobi to inaczej, to się już nie liczy. Zawsze kulały języki, też na studiach, na których także miałem po macoszemu potraktowany angielski, douczałem się w speak upie.
    Co ciekawe jeszcze kilka lat temu uważano, że wadą polskiego systemu edukacyjnego jest zbyt rozległe uczenie, a w artylule napisane jest odwrotnie. Choć dotyczy to inżynierów.
  • ~edzia.
    (2011-04-27 20:28)
    Ja zauważyłem ucząc angielskiego, iż od podstawówki po liceum mało jest osób mających dryg do przedmiotów ścisłych, że o języku nie wspomnę- boją się ścisłych i nie chcą się męczyć uczeniem się dlatego tyle osób idzie na studia humanistyczne wiedząc, że nie będzie mieć z tego $$$. Nawet lepsze zarobiki nie są w stanie ich skłonić do podjęcia trudu studiów, ale raczej inżynierów nie zabraknie moim zdaniem- będzie niedobór ale nie będzie źle. Co do języka to ja studiując filologię sam przeszedłem przez to iż specjalizacja nie wiele czasem daje gdy kształcenie językowe w jakiejś konkretnej dziedzinie nie jest realizowane odpowiednio.
  • ~Marek
    (2011-04-27 08:06)
    Tyle tylko, że programy specjalistyczne sporo kosztują, więc nie dziwi fakt, że studenci ich nie znają. Języki obce to kwestia wcześniejszej edukacji, na studiach to powinien być już tylko język angielski dostosowany do zawodu, w tym wypadku techniczny. A czy to jest? Tak jak pisze marycha - dpobra szkoła językowa. Najlepiej wcześniej, ale jężeli trzeba to także na studiach.
  • ~realista
    (2011-04-27 02:36)
    Akcja „Dziewczyny na politechniki” - koń by się uśmiał. Pracowałem z kobietami - inżynierami po elektronice, elektrotechnice i informatyce, ale żadna z nich nie była w stanie wykonywać jakiejkolwiek pracy twórczej, najwyżej przerysowywały schematy, przepisywały instrukcje itp. Ich robotę wykonałby każdy absolwent podstawówki. Kobieta inżynier to ani kobieta, ani inżynier :)
  • ~DSz.
    (2011-04-27 00:58)
    To chyba o sytuacji na Księzycu... Od wielu lat mam w CV obok dyplomu inzyniera mechanika informacje, ze sam buduje urzadzenia elektroniczne i nie boje sie programowania sterownikow... a do tego jeszcze system jakosci w firmie technicznej ustawie...jak potrzeba , to po angielsku. I od dwoch lat nie mam zadnej oferty pracy. Mam wrazenie, ze informacje o tych "technicznych" potrzebach rynku zbieral tez jakis niedouczony analfabeta, albo zbieral je w innym kraju.
  • ~Abuk
    (2011-04-26 22:39)
    Obniżył się poziom na każdym etapie, od szkoły podstawowej po liceum. Potem przychodzą ludzie na politechnikę i okazuje się, że potrzebują dodatkowych zajęć, bo nawet jeżeli znają materiał na bardzo wysoki wynik maturalny to i tak są w plecy z materiałem.

    Sprawa jest prosta, kiedyś studia były elitarne. Wystarczy zobaczyć jaki kiedyś procent społeczeństwa miał studia, a jaki obecnie. To nie ludzie zrobili się mądrzejsi tylko porobiła się masa uczelni czy nawet kierunków, które mają produkować ludzi z wyższym wykształceniem i w sumie nie wiem po co. Żeby pochwalić się w statystykach? Jak się chce mieć zawód pewny to trzeba się rozejrzeć na rynku pracy, obecnie najlepiej jest robić w wykończeniach budowlanych.

    Zamiast łożyć grube pieniądze na lipne studia to zadeklarować się porządnej firmie budowlanej, że pójdzie się na roczny staż do nich, a potem ma się kwalifikacje potwierdzone papierem, że potrafi się np kłaść glazurę, klepki podłogowe, ścianę postawić, dach położyć itd. Jak nie w Polsce to za granicą jest masa roboty w tej branży i tak naprawdę za dobre pieniądze.
  • ~niedoszły adjunkt
    (2011-04-26 21:55)
    Wprowadzić kategoryczny zakaz pracy dla studentów w czasie studiów - żadnych ulotek, hostess, eventów itp. głupot. Jedynie praca zgodna z kierunkiem studiów za zgodą dziekana wydziału. Z drugiej strony z czego ma się utrzymywać student przez 5 lat studiów i jeszcze mieć kasę na książki, programy, kursy językowe itd. - Co z kredytami dla studentów tak jak np. w Norwegii? - Rycha, Mira i Zbycha to nie interesuje. - Wybraliście tych panów, to macie - młodzi, kiepsko wykształceni...
  • ~Delikat
    (2011-04-26 17:37)
    Jak sié pochodzi po Londynie to mozna spotkac' naszych inzynierów jak zapiepszajá przy zmywaniu garów. Taki jest standard polskich uczelni.
    Jak pomys'lec' jaká wiedzá dysponujá nasi PROFESORZY to juz opadajá réce.
    Wstyd !
  • ~agehowicz
    (2011-04-26 17:32)
    "Najlepsi inżynierowie z Politechniki Warszawskiej czy AGH tuż po dyplomie znajdują pracę za 5 – 7 tys. zł netto". Ja studiowalem na aghu geodezeje. Popatrzcie na oferty pracy, ktorych w sumie nie ma. Rynek jest przesycony, a to stwierdzenie to glupota. Przeciez zatrudnia sie swiezaka, ktory skonczyl trudny kierunek poswiecajac 5 lat swojego zycia, za 1,5tys na reke. Fanks. Lepiej nauczyc sie inteligencji finansowej i otworzyc wlasny biznes. Te uczelnie nie sa po to, zeby o studenta bili sie pracodawcy, a jedynie po to, zeby doktorek i prfesor mieli etat, za wykladanie bezsensownych i zbednych przedmiotow.
  • ~prezydent od "7" boleści - Bronek
    (2011-04-26 17:30)
    A po co inzynierowi znać jakiś tam język, skoro nawet prezydentem można zostać i to bez znajomości swojego /polskiego / języka.
  • ~inzynier to POpapraniec, tak jak prawnicy
    (2011-04-26 17:26)
    A ilu z wych niby inżynierów zna prawa Hooke'a, czy wykres "żelazo - węgiel" ?
    Niewielu !
  • ~marycha
    (2011-04-26 16:56)
    Niestety takie realia. Nie zanosi się na poprawę. Ciężko o szkołę na poziomie. A o językach to nie ma co marzyć. Są dlatego że muszą być. Poziom nie gra żądnej roli. Dlatego wszyscy studenci chodzą na jakieś kursy i inne dodatkowe zajecia. Sama chodziłam do speak up. Studia dają coraz mniej. Na pewno nie pewną prace. :|
  • ~hulek
    (2011-04-26 15:19)
    a tak bardzo niby potrzeba umysłów ścisłych. co z tego skoro na studiach nie uczą się tego co powinni? mniejsza z językami bo tego to mogą na korkach czy kursach się nauczyc. troche wstyd. szkoda że ze szkol wyzszych robi się masowke.
  • ~HANKA
    (2011-04-26 13:54)
    byleby student był, a że nie ma podstaw, nie rozumie, nie uczy się i po prostu
    się nie nadaje, jak skończy studia to może będzie nauczycielem
  • ~stary telewidz
    (2011-04-26 13:48)
    A prawnicy to pies? Np. Rogalski!
  • ~nauczyciel akademicki
    (2011-04-26 13:01)
    O podstawy takiego stanu absolwentów należy zapytać tych wszystkich mądrych, którzy zlikwidowali obowiązkowa maturę z matematyki prowadząc do kształcenia analfabetów nie mających podstaw do zdobycia rzetelnego wykształcenia technicznego. A obecnie wystarczy popatrzyć na przeładowane wydziały uczelni technicznych przyjmujących wszystko "co się rusza" i co gorsza wypuszczających absolwentów "wyprodukowanych" z takiego materiału.

Może zainteresować Cię też: