Dziennik Gazeta Prawana logo

Wraca sprawa Karty Nauczyciela. Lewica złożyła projekt noweli

29 stycznia 2020, 13:31
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Sala posiedzeń Sejmu
<p>Sala posiedzeń Sejmu</p>/Shutterstock
Posłowie Lewicy złożyli w środę projekt nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela dotyczący postępowań dyscyplinarnych wobec nauczycieli. Proponują w nim wydłużenie czasu na złożenie wniosku do rzecznika dyscyplinarnego tak, by dyrektor szkoły miał czas na zbadanie sprawy.

O złożeniu projektu poinformowała posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w środę na briefingu przed Ministerstwem Edukacji Narodowej, przed rozpoczęciem w resorcie posiedzenia Zespołu do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty. W skład zespołu wchodzą przedstawiciele rządu, związków zawodowych zrzeszających nauczycieli i korporacji samorządowych. Dotyczy postępowań dyscyplinarnych wobec nauczycieli.

W uchwalonej w czerwcu ub.r. nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela zapisano m.in., że dyrektor w ciągu trzech dni musi powiadomić rzecznika dyscyplinarnego nauczycieli, jeśli jego zdaniem doszło do "czynu naruszającego prawa i dobro dziecka". Przepis ten posłowie wprowadzili na wniosek Rzecznika Praw Dziecka.

- poinformowała Dziemianowicz-Bąk podczas briefingu.

Jak mówiła, prowadzi to do licznych absurdalnych sytuacji. Jako przykład podała dwie sprawy zgłoszone do rzeczników dotyczące dwóch nauczycieli. Jednego z nauczycieli zgłoszono za to, że nie zgodził się, by dziecko wyszło z klasy w trakcie lekcji do toalety; drugiego zaś za sytuację odwrotną - za to, że zgodził się, by dziecko wyszło z klasy do łazienki.  - podkreśliła.

Według posłanki Lewicy obecne przepisy nie tylko są batem na nauczycieli, ale też są szkodliwe dla dzieci. - powiedziała Diemianowicz-Bąk.

Dlatego - jak mówiła - klub Lewicy zdecydował się złożyć w Sejmie projekt nowelizacji Karty Nauczyciela.  - poinformowała.

 - powiedziała Dziemianowicz-Bąk.

Poinformowała, że projekt wraz z wymaganą liczbą podpisów posłów został złożony w środę w Sejmie.

Podkreśliła, że Lewicy nie zależy na tym, by uciekać od odpowiedzialności dyscyplinarnej, by uchylać system postępowań dyscyplinarnych, lecz zależy na tym, by system usprawnić.

Dopytywana jak należy zrozumieć proponowany w nim zapis "niezwłocznie" wyjaśniła, że chodzi o czas dla dyrektora na rzeczywiste zaznajomienie się ze sprawą.  - wyjaśniła.

Jest to pierwsze spotkanie zespołu po ubiegłorocznych październikowych wyborach parlamentarnych.

Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski zapowiedział w połowie stycznia, że chce, by w pierwszej kolejności Zespół do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty zajął się postępowaniem dyscyplinarnym, gdyż - jak mówił - temat ten budzi w środowisku duże kontrowersje.

Zdaniem związkowców to niedookreślenie, co należy rozumieć pod sformułowaniem "dobro dziecka" powoduje, że nie wiadomo, czy za jakieś przewinienie dyrektor może nałożyć - tak jak było wcześniej - karę porządkową, czy też nie i musi od razu złożyć zawiadomienie do rzecznika dyscyplinarnego. W efekcie - jak obecnie sygnalizują - dyrektorzy prewencyjnie wszystkie sprawy zgłaszają do rzecznika dyscyplinarnego. Zwracają też uwagę na to, że trzy dni to zbyt krótki czas dla dyrektora na podjęcie decyzji, czy zgłosić daną sprawę do rzecznika dyscyplinarnego.

Minister edukacji pytany w ubiegłym tygodniu o spotkanie zespołu do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty zapowiedział, że na nim chce przedstawić propozycję wydłużenia czasu na zbadanie przez dyrektora szkoły, czy doszło do naruszenia dobra dziecka, nim zgłosi on sprawę do rzecznika dyscyplinarnego. Jak mówił, wydaje się, że potrzeba trochę więcej czasu, by dyrektor mógł spotkać się zarówno z uczniami, ewentualnie nauczycielami, czy rodzicami i próbował pewne rzeczy rozwiązać polubownie, i w ogóle by zbadał, czy doszło do naruszenia dobra dziecka.

Podkreślił, że nie ma zamiaru ograniczać ochrony dobra dziecka, ani eliminować postępowania dyscyplinarnego. Wyjaśnił, że chodzi mu o wypracowanie rozwiązań, które z jednej strony będą skuteczne i będą chroniły dzieci, a jednocześnie wyeliminowanie sytuacji, że "za byle głupotę dyrektor będzie zgłaszał wnioski do rzecznika dyscyplinarnego".

Zespół do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty został powołany w listopadzie 2016 r. przez poprzedniczkę Piontkowskiego na stanowisku ministra edukacji Annę Zalewską. Do udziału w nim zaproszono przedstawicieli związków zawodowych zrzeszających nauczycieli i pracowników oświaty oraz przedstawicieli korporacji samorządowych. W ramach zespołu powołano cztery zespoły problemowe do spraw: finansowania oświaty, wynagradzania nauczycieli i pracowników, awansu zawodowego oraz czasu i warunków pracy.

W styczniu 2018 r. ZNP podjął decyzję o zawieszeniu rozmów z MEN w ramach zespołu do spraw statusu zawodowego. Decyzję tę związkowcy uzasadniali tym, że ze spotkań zespołu wynikało, że został on powołany do "legitymizowania działań MEN" i był instrumentalnie traktowany przez minister Zalewską. W sierpniu tego roku wznowiono prace zespołu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj