Dziennik Gazeta Prawana logo

Nauczyciele protestują w całym kraju. "Jeżeli rząd nas nie wysłucha, akcję powtarzamy po Nowym Roku"

18 grudnia 2018, 13:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Klasa
Klasa/Shutterstock
Po policjantach i pracownikach sądów, teraz "grypa" dopada nauczycieli. Domagają się podwyżek i poważnego traktowania. "Jeżeli rząd nas nie wysłucha, akcję powtarzamy po Nowym Roku" - ostrzegają w apelu. Nauczyciele mają poparcie ZNP, który rozpoczął we wtorek ogólnopolską akcję protestacyjną.

Nauczyciele podkreślają, że ich wynagrodzenie wynosi od 1751 zł netto (dla stażysty) do 2377 zł (dla nauczyciela dyplomowanego).

Uzasadniając swoje postulaty napisali w apelu: "W dniach 17.12–21.12 bierzemy zbiorowe L4. Żądamy 1000 zł podwyżki od 1.02.2019 r. Jeżeli rząd nas nie wysłucha, akcję powtarzamy po Nowym Roku. Mamy dość niskich zarobków i coraz trudniejszych warunków pracy. Nie czekajmy na związki zawodowe, bo efekty ich pracy są marne i niewidoczne. Zjednoczmy się na dole!".

-- powiedział we wtorek prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Zapewnił, że ZNP chce rozmawiać z Ministerstwem Edukacji Narodowej.

- - powiedział. Dodał, że od efektu tych rozmów zależą dalsze działania.

W połowie listopada ZNP rozpoczął sondaż wśród nauczycieli i pracowników oświaty na temat wyboru metody walki o podwyżki. Według ZNP pensje w oświacie powinny wzrosnąć o minimum 1000 zł na etat. Związek krytykuje też obowiązujący od 1 września nowy system oceny pracy nauczycieli.

ZNP skierował też po raz kolejny list do premiera Mateusza Morawieckiego z prośbą o spotkanie i rozmowę na temat sytuacji w oświacie.

Akcja protestacyjna nauczycieli, którzy biorą zwolnienia, jest szczególnie widoczna we Wrocławiu. Do końca tygodnia co najmniej dwanaście przedszkoli będzie tam zamkniętych z powodu braków kadrowych.

- - mówi RMF.FM dyrektor jednego z tamtejszych przedszkoli, Katarzyna Głowik-Jamróz. Uważa, że nauczyciele mają prawo do tej formy protestu, znaleźli się w sytuacji bez wyjścia.

Problemy z kadrą są także w dziewięciu wrocławskich szkołach, gdzie odwołano część zajęć.

Podobnie w Łodzi. Np. w Szkole Podstawowej nr 55 na zwolnieniu było 27 nauczycieli. - - wyjaśnia wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela. -

Według ministerstwa edukacji, na ponad 39 tys. publicznych szkół, przedszkoli i placówek oświatowych - 13 przedszkoli nie funkcjonowało z powodu nieobecności nauczycieli.

W 17 placówkach szkolnych odbyły się zajęcia opiekuńcze dla uczniów. W kilku szkołach dyrektor zapewnił zastępstwo, lekcje odbywały się normalnie. W jednej szkole uczniowie nie przyszli na zajęcia. Zdaniem MEN to sytuacja niedopuszczalna, która zostanie wyjaśniona w trybie pilnym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP/RMF
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj