Dziennik Gazeta Prawana logo

Testy potwierdzają: sześciolatki w szkołach to nie błąd

27 marca 2014, 08:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
dziecko chłopiec szkoła uczeń nauka
dziecko chłopiec szkoła uczeń nauka/Shutterstock
Jednak naukę rozpoczynała „elita”, najzdolniejsze dzieci. Aby się przekonać, jak reforma zadziała w masowej skali, trzeba poczekać 3 lata.

Pierwsze roczniki sześciolatków, które poszły do szkoły wraz z wejściem w życie reformy, lepiej zdały test na koniec III klasy niż ich koledzy urodzeni rok wcześniej. – – mówi DGP prof. Ewa Swoboda z Uniwersytetu Rzeszowskiego, która pracowała przy recenzowaniu ogólnopolskiego badania umiejętności trzecioklasistów (OBUT).

Wśród hipotez pojawiała się również opinia, że to rodzice z dużych miast najchętniej posyłali sześciolatki do I klasy. Tym bardziej że w całym badaniu OBUT o wiele lepiej poradziły sobie dzieci w mieście niż na wsi. Tymczasem wbrew potocznym przekonaniom różnica między odsetkiem sześciolatków posłanych do szkół na wsi i w mieście nie była duża. Z danych MEN wynika, że w pierwszym roku reformy naukę rozpoczęło 4,5 proc. sześciolatków z miasta i 3,9 proc. dzieci ze wsi.

Prof. Ewa Swoboda podaje inne możliwe wytłumaczenie. Jej zdaniem w części matematycznej OBUT sprawdza nie tyle wiedzę zdobytą w szkole, ile – jak mówi – „posługiwanie się rozumem”, rozumienie pojęć i związków matematycznych. – – mówi prof. Swoboda. A więc tym, które ominęły zerówkę, gdzie mogły być zmuszane do działań pod dyktando, czyli zachowały więcej „dziecięcej” kreatywności.

W części językowej sprawdzano zaś przede wszystkim umiejętność czytania ze zrozumieniem. Co ciekawe, po teście nauczyciele wytykali, że nie testowano wiedzy dotyczącej części mowy, umiejętności pisania konkretnych form literackich (np. ogłoszenia), czyli tego, co uczniowie przerabiali na lekcjach. Tymczasem – jak pisali autorzy raportu – tych obaw nie potwierdziły wyniki. Uczniowie poradzili sobie z lekturą tekstów i rozwiązaniem zadań. Krytyka świadczy tylko o podejściu nauczycieli.

Prof. Krzysztof Konarzewski z Instytutu Badań Edukacyjnych zauważył, że w polskich szkołach dyrektorzy i nauczyciele nisko oceniają możliwości umysłowe uczniów: tylko 23 proc. jest z nich zadowolonych, co stawia Polskę na 34. pozycji wśród 45 krajów. Być może dlatego starają się oni przekazywać wiedzę schematyczną, mniej ufając w kreatywność dzieci. Dlatego może ona zanikać w kolejnych latach. Potwierdza to najpewniej wynik badania w 2013 r., gdy zostało nim objętych więcej młodszych dzieci, zaś różnica między nimi a ich starszymi kolegami zaczęła się zacierać. Kiedy do szkół trafią wszystkie sześciolatki, ich wyniki mogą być gorsze. Pierwsze badanie trzecioklasistów obejmujące cały rocznik zostanie przeprowadzone w 2018 r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj