Dziennik Gazeta Prawana logo

Egzamin z głupoty. Gimnazjaliści mogą zdać bez myślenia

24 kwietnia 2012, 07:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zajęcia w szkole
Zajęcia w szkole/Shutterstock
Nowy egzamin gimnazjalny, który dziś napisze 411 tys. 15-latków, składa się głównie z pytań zamkniętych – z wyborem odpowiedzi od A do D. Dzięki temu prace może sprawdzić komputer.

W zeszłym roku na 65 pytań 20 było otwartych. Uczeń musiał sformułować odpowiedź własnymi słowami. Obecnie w egzaminie sprawdzającym wiedzę według nowej podstawy programowej na 93 pytania tych pozwalających na samodzielność będzie 5. Dzięki temu resort zaoszczędzi: zamiast 27,15 zł za sprawdzenie pracy jednego ucznia nauczyciel otrzyma 21,45 zł.

Taka forma testu zdaniem prof. Marcina Króla, byłego dziekana Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, to kolejny krok do premiowania bezmyślności u dzieci. – – mówi prof. Marcin Król. I dodaje: Władze edukacyjne przekonują, że ważna jest innowacyjność i twórczość, ale tego nie promują.

Nauczyciele żartują, że nawet ci uczniowie, którzy by wypełniali test losowo – zaznaczając przypadkowe odpowiedzi – mają szanse na dobry wynik. Z obserwacji pedagogów wynika, że uczniowie często nie myślą, jaka odpowiedź jest prawdziwa, tylko jaka według autorów testu powinna być prawdziwa.

Kombinują: to przecież niemożliwe, żeby w kilku pytaniach pod rząd prawidłowa była odpowiedź A. Nie przyjmują też do wiadomości, że w danym pytaniu więcej niż jedna odpowiedź jest prawdziwa, więc próbują trafić „na oko”, nie zastanawiając się, jak jest naprawdę. – – podkreślają autorzy diagnozy kompetencji z Instytutu Badań Edukacyjnych.

Efekty takiego uczenia ujawnił próbny egzamin, który wykazał druzgoczący zanik samodzielnego myślenia i umiejętności formułowania sądów. W części humanistycznej, jak piszą autorzy raportu z IBE, w zadaniu otwartym, wymagającym zinterpretowania tekstu na poziomie symbolicznym, wyniki uczniów średnio nie przekroczyły połowy punktów możliwych do uzyskania. – – mówi Mirosław Barszcze, polonista z ZSO Włoszczakowice.

Podobne problemy pojawiły się w części ścisłej. – piszą autorzy z IBE. Znaczna część uczniów nie sprawdza, czy podane przez nich rozwiązanie ma sens. Objawiało się to wskazywaniem odpowiedzi sprzecznych z warunkami zadania lub ze zdrowym rozsądkiem.

Co gorsza, cały system egzaminów szkolnych jest zbudowany na tej samej testowej podstawie. A potem tak wyedukowani studenci pytają wykładowców, jaka odpowiedź będzie uznawana na egzaminie. – – mówi jednej z wykładowców na UW.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj