Dziennik Gazeta Prawana logo

"Zagrażają sobie i własnemu otoczeniu". Mocne słowa o polskich nauczycielach

15 lipca 2024, 13:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nauczyciele wskazują kolejny problem. "Boimy się hejtu"
"Zagrażają sobie i własnemu otoczeniu". Mocne słowa o polskich nauczycielach/ShutterStock
Zaledwie 25-30 proc. nauczycieli to zdrowi psychicznie ludzie, którzy realizują się w zawodzie i uwielbiają pracę z dziećmi czy młodzieżą - uważa prof. dr hab. Bogusław Śliwerski. "A pozostałe 70 proc. to kto? Wykształceni zawodowcy, w tym prawie kolejne 30 proc. całkowicie wyczerpanych psychicznie osób, które zagrażają sobie i własnemu otoczeniu" - dodaje.

Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski, związany z Uniwersytetem Łódzkim i Akademią Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, mówi w wywiadzie dla Portalu Samorządowego, że od czterdziestu lat śledzi zmiany w edukacji i nie ma o nich dobrego zdania. Również jako rodzic twierdzę, że moje dzieci nie doświadczyły zainteresowania wychowawczego ze strony nauczycieli. To ludzie, którzy przede wszystkim uczą, a wychowawstwo traktują jako działanie administracyjne- uważa. 

Jego zdaniem ma rację Michel Foucault, "porównując szkołę do więzienia albo zakładu psychiatrycznego. Zresztą badania profesor Stanisławy Tucholskiej czy Heleny Sęk wykazują, że zaledwie 25-30 proc. nauczycieli to zdrowi psychicznie ludzie, którzy chcą, realizują się w zawodzie i uwielbiają prace z dziećmi czy młodzieżą. A pozostałe 70 proc. to kto? Wykształceni zawodowcy, w tym prawie kolejne 30 proc. całkowicie wyczerpanych psychicznie osób, które zagrażają sobie i własnemu otoczeniu - cytuje. 

Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski narzeka, że w środowisku zawodowym nauczycieli są osoby niewykwalifikowane i niekompetentne, po jakichś studiach uzupełniających, kursach, na przykład plastycy uczący angielskiego. Często sfrustrowani niskimi zarobkami. Ale z braku innych ofert pracy, zatrudniają się w szkołach, by poczekać na lepszą okazję lub uzyskać potrzebny dyplom. Lecz pasji zawodowej się nie kupi, nie załatwi - trudno liczyć na ich zaangażowanie, innowacyjność - mówi. 

 "U nas nauczyciele są prekariatem"

Na pytanie dziennikarki, czy nie zna kreatywnych i ambitnych nauczycieli, prof. Śliwerski, odpowiada: Znam. To niewielki odsetek, wśród których wyróżniają się "rodzynki - nauczyciele roku", liderzy, kreatorzy autorskich rozwiązań". 

Według eksperta przyczyną takiego stanu rzeczy są pieniądze. Nauczyciel jest kreatywny, gdy jego pierwsza płaca pozwala zaspokoić podstawowe potrzeby własnej rodziny. Wtedy inwestuje także w siebie: kupuje książki, chodzi na wystawy, do teatru, na koncerty. Ale u nas nauczyciele są prekariatem. Dotyka ich ubóstwo kulturowe i socjalne - tłumaczy. 

Co powinno się zmienić?

Zdaniem eksperta konieczna jest rewolucyjna zmiana w oświacie. Jej elementami powinno być m.in. odpolitycznienie szkoły a także wysokie wynagrodzenia, stosowne do poziomu ich wykształcenia nauczycieli, zaangażowania w pracę dydaktyczno-wychowawczą. 

W Szwajcarii nauczyciel to górna półka klasy średniej. Prestiż idzie w parze z jakością kształcenia i bardzo wysokimi płacami. Dopiero w takich warunkach można wymagać od nauczycieli większej sprawczości i społecznej kontroli ich pracy - uważa prof. Śliwerski.  

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj