"Napływ dzieci z Ukrainy spowodował, że trzeba było zweryfikować stereotypy: że nasze nacje są do siebie podobne, bo mamy wspólne doświadczenia komunizmu i słowiańską duszę, a języki nie są tak bardzo różne". Z Mikołajem Pawlakiem i Agnieszką Kozakoszczak rozmawia Paulina Nowosielska.
DGP: W podwarszawskiej miejscowości jest szkoła podstawowa, w której uczą się dzieci dziewięciu narodowości. Jak bardzo wielokulturowość jest już obecna w całej naszej edukacji?
Mikołaj Pawlak: Polska szkoła staje się wielokulturowa – i to niezależnie od agresji Rosji na Ukrainę. Migracja do kraju rośnie, ale też zmienia się jej charakter. Coraz więcej rodzin traktuje nasz kraj jako miejsce pobytu na dłużej, na świat przychodzą nowe pokolenia. Dane z Systemu Informacji Oświatowej (SIO) na kilka miesięcy przed wybuchem wojny pokazywały, że ponad jedną setną ogółu uczniów stanowiły dzieci bez polskiego obywatelstwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane