Dziennik Gazeta Prawana logo

Piontkowski zmienia przepisy, które wprowadziła Zalewska. Wywołały sporo emocji

15 stycznia 2020, 07:58
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Dariusz Piontkowski
<p>Dariusz Piontkowski</p>/PAP Archiwalny
Dariusz Piontkowski nie jest przeciwny zmianie regulacji dotyczących postępowania dyscyplinarnego wobec nauczycieli. Anna Zalewska, autorka kontrowersyjnego rozwiązania, mówi stanowcze „nie”. 

Dariusz Piontkowski, obecny minister edukacji narodowej, pod naciskiem urzędników, nauczycieli i związkowych działaczy zmienia przepisy, które podczas reformy oświatowej wprowadziła (mimo wielkiego oporu środowiska) jego poprzedniczka Anna Zalewska, a z niektórych nawet rezygnuje. W ubiegłym roku wycofał się z obligatoryjnego oceniania nauczycieli, a teraz chce złagodzić przepisy dotyczące postępowania dyscyplinarnego wobec nich. W efekcie rodzice i dzieci stracą wsparcie dyrektorów przy różnego typu konfliktach między nauczycielami a uczniami.

Nowe uregulowania

Zgodnie z art. 75 Karty nauczyciela (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2215 ze zm.) nauczyciele podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za uchybienie godności zawodu nauczyciela lub obowiązkom, jakie są na nich nałożone. Zgodnie z tym przepisem – co do zasady – za uchybienia przeciwko porządkowi pracy (w rozumieniu art. 108 kodeksu pracy) wymierza się im kary porządkowe zgodnie z kodeksem pracy.

Od września 2019 r. do art. 75 dodano jednak ust. 2a. Przewiduje on, że wspomnianych kar porządkowych nie wymierza się za popełnienie czynu naruszającego prawa i dobro dziecka. O takim przypadku dyrektor szkoły zawiadamia rzecznika dyscyplinarnego nie później niż w ciągu trzech dni roboczych od powzięcia wiadomości o popełnieniu czynu. Jeśli taki czyn popełnił dyrektor, rzecznika zawiadamia organ prowadzący szkołę (np. gmina).

Idą zmiany?

Resort edukacji przyznaje, że nowy przepis wywołuje emocje – pojawiły się także postulaty znoszące całkowicie postępowanie dyscyplinarne i zachęty do tego, aby jeszcze mocniej je uregulować.

– zapowiedział Dariusz Piontkowski w rozmowie z DGP opublikowanej 7 stycznia.

Szef MEN uważa, że dobrym rozwiązaniem jest chociażby wydłużenie trzydniowego terminu, bo z uwagi na krótki czas na reakcję zgłoszenia bywają dziś zwykłą nadgorliwością dyrektorów.

Niewykluczone jednak, że resort pod presją nauczycieli i związkowców całkowicie się wycofa z tego przepisu i ograniczy się do ewentualnego wymierzania kar porządkowych. Tak właśnie było wcześniej – np. nauczycielka jednego z warszawskich przedszkoli za odepchnięcie dziecka została ukarana naganą i obniżeniem na pewien czas dodatku motywacyjnego. Dziś dyrektor placówki nie może wymierzyć samodzielnie takiej kary. Może jedynie w ciągu trzech dni powiadomić o (domniemanym) przewinieniu nauczyciela właściwego miejscowo rzecznika dyscyplinarnego.

Coraz więcej zgłoszeń

Dariusz Piontkowski uważa, że nie powinno dochodzić do sytuacji, że nauczyciel, który się przejęzyczył lub zażartował, ma z tego tytułu postępowanie dyscyplinarne trwające wiele miesięcy.

– przekonywał w rozmowie z DGP. Minister przyznał też, że od wprowadzenia przepisu wzrosła liczba zgłoszeń od szefów placówek oświatowych.

Sonda DGP potwierdza jego słowa. Z jedną różnicą – z naszych informacji wynika, że większość spraw wcale nie dotyczy zwykłych dowcipów kierowanych przez nauczycieli w stronę uczniów.

– wylicza Anna Kij, dyrektor wydziału jakości edukacji Kuratorium Oświaty w Katowicach.

Do mazowieckiego rzecznika wpłynęło w tym roku szkolnym 61 wniosków o wszczęcie postępowania wyjaśniającego. W tym samym czasie w poprzednim roku było ich o połowę mniej. Podobnie jest w woj. wielkopolskim. Tam liczba zawiadomień o popełnieniu przez nauczycieli przewinień dyscyplinarnych zwiększyła się z 28 do 47.

(Nie)błahe sprawy

– wyjaśnia Krzysztof Marek Nowacki, warmińsko-mazurski kurator oświaty.

Rzecznicy dyscyplinarni wskazują, że większość zgłoszonych pod rządami nowych przepisów wniosków dotyczyła naruszenia przez nauczycieli praw i dobra dziecka. Precyzują, że zgłoszenia najczęściej mówią o podejrzeniach o naruszenie godności ucznia, takich jak obraźliwe sformułowania, wulgaryzmy, zwroty z podtekstem seksualnym – osobiście lub przez portale internetowe, naruszenie nietykalności ucznia, molestowanie seksualne.

Przy okazji tego typu doniesień pojawiły się także sprawy związane z konfliktami na linii nauczyciel – dyrektor i dyrektor – nauczyciel. Związkowcy najbardziej obawiali się właśnie tego, że przełożeni nauczycieli będą pod byle pretekstem nadużywać tego przepisu.

Z danych zebranych w poszczególnych województwach wynika, że nie wszystkie dotyczące takich zatargów zgłoszenia były bezzasadne.

– potwierdza Jolanta Misiak, dyrektor wydziału pragmatyki zawodowej i analiz Kuratorium Oświaty w Lublinie.

Związki: głupia regulacja

– przekonuje Sławomir Wittkowicz, przewodniczący branży nauki, oświaty i kultury w Forum Związków Zawodowych (FZZ).

Według niego rodzice uczniów z byle powodów piszą do dyrekcji skargi na nauczycieli, że naruszyli oni dobro ich dziecka, a dyrektor bezrefleksyjnie przysyła wszystkie pisma do rzecznika dyscyplinarnego. Obawia się, że jeśli nie prześle doniesienia dalej, narazi się na zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych.

– podkreśla szef FZZ.

Krok naprzód poszedł Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP), który przygotował projekt nowelizacji tego przepisu. Zostanie on zgłoszony przez Lewicę.

– mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP.

jak-ukarac-nauczyciela-12569530.jpg
Jak ukarać nauczyciela

Podkreśla, że parlamentarzyści powinni się niezwłocznie zająć tym przepisem i wskazać, kto powinien weryfikować zasadność takiego zgłoszenia.

Będzie opór

Plany resortu edukacji i związkowców może pokrzyżować Anna Zalewska, autorka zmian, która wciąż cieszy się dużym poparciem u Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS.

– tłumaczy była minister edukacji narodowej, obecnie europosłanka.

Anna Zalewska deklaruje, że będzie bronić tego rozwiązania i interweniować u obecnego ministra edukacji, jeśli doszłoby do zmiany tego przepisu lub jego uchylenia.

– podkreśla.

Związkowcy są innego zdania. – mówi Sławomir Wittkowicz.

Uważa, że kontrowersyjny przepis przynosi więcej złego niż dobrego.

– uważa szef FZZ.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj