Uczniowie zgadzali się, że nauczyciele zasługują na lepsze warunki, ale raziło ich, że część walczyła tylko o podwyżki. Takie są wyniki sondażu przeprowadzonego w grupie dwustu uzdolnionych uczniów z małych miejscowości – uczestników Programu Stypendialnego Horyzonty.
Z analizy wynika, że początkowo poparcie dla nauczycieli było bardzo wysokie. Bo uczniowie uważali, że pedagodzy walczą o lepszą przyszłość edukacji. Entuzjazm spadał z pięćdziesięciu paru procent do ok. 40 w trakcie protestu. Przede wszystkim z powodu braku partnerskiego podejścia. W badaniu pojawia się opinia, że nauczyciele nie rozmawiają na temat strajku, jego przyczyn i konsekwencji dla uczniów. Takie rozmowy odbyły się tylko w części szkół. Niejednokrotnie ograniczały się one do przekazania informacji technicznych i organizacyjnych. Ponadto dla części stypendystów strajk był wydarzeniem sterowanym politycznie. Kulminacyjnym punktem był brak porozumienia z rządem.
Źle nastawieni do strajku byli przede wszystkim maturzyści, którzy obawiali się, że egzamin dojrzałości nie odbędzie się w terminie. mówił jeden z badanych licealistów.
Narzekali też uczniowie, którzy przyjechali do szkół z innych miast. narzekał jeden z uczniów. Część dodawała, że czuła się opuszczona przez nauczycieli.
Badani uczniowie przekonują, że niepowodzenie akcji strajkowej powoduje rozgoryczenie części nauczycieli. Jak piszą autorzy raportu: „W społeczności szkolnej wiadomo, jaki był stosunek poszczególnych osób do strajku, co wpłynęło w niektórych przypadkach na stosunek nauczycieli do uczniów. Pojawiały się określenia mówiące o sytuacji w szkole jako „chaosie” i „anarchii”. Sytuacja w szkole jest napięta. Nauczyciele są podzieleni na strajkujących i tych, którzy nie przystąpili do protestu. Niektórzy odłączyli się od strajku, uważając, że strajkujący nie osiągną celu”.
mówił jeden z uczniów.
Wyniki badań potwierdzają również dyrektorzy szkół. Krystyna Jakubowska, dyrektor Szkoły Podstawowej 143 w Warszawie, pytana przez DGP, opowiada, że zdecydowali się zatrudnić firmę zewnętrzną, która pomogła naprawić sytuację zaistniałą po strajku. – tłumaczy dyrektorka.
Inne szkoły, w których nauczyciele strajkowali, przyznają, że borykają się z podobnym problemem. W niektórych sytuacja jest tak zła, że z powodu dużych napięć na linii nauczyciele strajkujący i niestrajkujący niektórzy zaczęli odchodzić z pracy. dodaje dyrektorka jednego z liceów w Radomiu.