- Szukaliśmy za wszelką cenę dodatkowych oddziałów, dodatkowych ławek, pojedynczych krzeseł w liceach. W ten sposób, nie boję się użyć tego słowa: po prostu upchnęliśmy kolejnych 2 tys. uczniów - powiedziała wiceprezydent Warszawy.

- Gdyby nie to, to liczba 3173 uczniów, którzy nie dostali się do żadnej szkoły, wzrosłaby do 5193 uczniów - dodała.

Kaznowska obawia się pogorszenia warunków lokalowych w szkołach ze względu na przyjęcie większej liczby uczniów.

- Obawiamy się przepełnienia sal gimnastycznych, korytarzy, sanitariatów. Dyrektorzy już dziś zgłaszają, że posiłki będą wydawać już od godz. 10.30, aby do 14.00 obiady mogli zjeść wszyscy - powiedziała.

Większa liczba uczniów w szkołach będzie skutkowała tym, że "zajęcia w szkołach będą się zaczynały o 7.30, a kończyły o 17.30 - mówię o zajęciach obowiązkowych. Do tego dojdą zajęcia dodatkowe, więc uczniowie mogą być w szkołach do godz. 20.00" - dodała.

Kaznowska krytycznie oceniła wyniki reformy oświaty: - Kiedy rząd po dzisiejszym dniu ogłosi, że reforma się udała, to chciałabym, abyście państwo powiedzieli, że nasze wyzwania dopiero się zaczynają, wyzwania dyrektorów szkół, rodziców i młodzieży, i przede wszystkim nas - samorządów.

Wiceprezydent zapewniła jednocześnie, że "nie zostawimy swoich uczniów, przygotowujemy system wsparcia, również psychologicznego, system doradztwa, aby pomóc młodzieży i rodzicom przejść przez rekrutację do końca. A w tym roku trwa wyjątkowo długo, bo aż do 28 sierpnia" - powiedziała.

Poinformowała, że w warszawskich szkołach zostaje 2436 wolnych miejsc, w tym w liceach - 781.

- 25 lipca o godz. 15.00 - w drugiej rekrutacji - zostanie podane, w jakich konkretnie szkołach są wolne miejsca - dodała.