W rozmowie wskazano, że Rzecznik Praw Dziecka zapowiedział, że zwróci się do resortu oświaty z zapytaniem, czy zamierza wprowadzić obowiązkową edukację seksualną w szkołach. Pytany, jakie jest jego zdanie w tej kwestii, Piontkowski odparł, że zgodnie z polskim prawem nie można wprowadzić żadnych dodatkowych zajęć, które byłyby niezgodne z podstawami programowymi ani z programem wychowawczym szkoły.
– powiedział.
Na uwagę, że prawo rodziców do sprzeciwu wobec udziału dziecka w takich zajęciach jest niejednokrotnie łamane, szef MEN odparł, że sygnały, które docierają do resortu, pokazują, że "być może jest potrzeba przyjrzenia się zapisom prawa oświatowego".
- – stwierdził.
Minister dodał przy tym, że na razie nigdzie w szkołach "nie doszło do wprowadzenia homopropagandy". - – powiedział.
Piontkowski stwierdził jednocześnie, że pierwsza z rzeczy, która go spotkała, zanim zdążył przedstawić swoją wizję edukacji, to oskarżenie, że jest "homofobem", a także, że jest "nietolerancyjny, nienowoczesny".
-– stwierdził minister.