Dziennik Gazeta Prawana logo

Nauczyciele w służbie cywilnej? Jeśli PiS wygra jesienne wybory

15 maja 2019, 06:18
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
szkoła, nauczyciel
szkoła, nauczyciel/Shutterstock
Jeśli PiS wygra jesienne wybory, nowy szef MEN w ciągu trzech pierwszych miesięcy wprowadzi zmiany w zasadach zatrudniania i wynagradzania pedagogów.

Nawet związkowcy przyznają, że reforma statusu zawodowego nauczycieli jest nieunikniona. Choćby z tego powodu, że ich pensum wynosi zaledwie 18 godz. tygodniowo. Nie bez powodu zatem podczas okrągłego stołu oświatowego, który rozpoczął się 26 kwietnia, pojawił się pomysł, aby uczących w szkołach włączyć do korpusu służby cywilnej. Wówczas pedagodzy formalnie staliby się urzędnikami. Dzięki temu miałby wzrosnąć prestiż ich zawodu.

Z naszych informacji wynika, że takie rozwiązanie forsuje Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii (to w jej resorcie od kilku miesięcy trwają prace nad kodeksem urzędniczym). Natomiast przeciwna mu jest szefowa MEN Anna Zalewska. Ostateczna decyzja należeć będzie do premiera Mateusza Morawieckiego, który podczas okrągłego stołu nazwał propozycję "ciekawą i wartą rozważenia".

Sęk w tym, że medal, jakim miałby być wspomniany prestiż nauczycieli – urzędników, ma również drugą, ciemniejszą stronę. Członkowie korpusu służby cywilnej nie mogą strajkować i zakaz ten obowiązywałby również pedagogów. – – przekonują eksperci.

Co dokładnie może oznaczać przeniesienie nauczycieli do korpusu dla nich samych, dla samorządów oraz dla uczniów i rodziców?

Nauczyciele
▪ Byliby bardziej dyspozycyjni.
▪ Po zdaniu egzaminu państwowego i zostaniu urzędnikiem mianowanym mogliby liczyć na dodatek wynoszący nawet do 4 tys. zł miesięcznie.
▪ Zachowaliby trzynastki, dodatek stażowy, nagrody i zyskaliby jeszcze dodatek zadaniowy.
▪ Po ich przejściu do służby cywilnej można by zlikwidować dużą część zapisów w Karcie nauczyciela.

Samorządy

▪ Nie wypłacałyby pensji pedagogom, bo robiłby to bezpośrednio rząd. Jednocześnie maksymalnie okrojona zostałaby subwencja oświatowa.
▪ Wysokość funduszu wynagrodzeń określana byłaby centralnie, przy udziale wojewodów.

Rodzice i uczniowie

▪ O przyjęciu nauczyciela do szkoły decydowałby otwarty i konkurencyjny nabór, co podniosłoby jakość nauczania. Do pracy w szkołach trafiałyby tylko osoby z odpowiednimi kwalifikacjami i wiedzą. Pomysł zrobienia z nauczycieli urzędników nie jest żadnym novum. Eksperci przypominają, że już przed wojną w 1922 r. obowiązywała ustawa o służbie cywilnej, w skład której wchodzili m.in. nauczający w szkołach. Podobne rozwiązania nadal obowiązują w Niemczech, we Francji i w Hiszpanii.

Okrągły stół

Rządowy okrągły stół w sprawie oświaty, bojkotowany przez wielu ekspertów czy ZNP, które w czerwcu chce zwołać swój własny, tak naprawdę może sporo namieszać. Bo choć opozycja uważa, że ustalenia i wnioski nie będą w przyszłości brane pod uwagę przy reformowaniu oświaty, to może być wprost przeciwnie. Jak przyznają DGP osoby związane z PiS, po ewentualnym zwycięstwie w jesiennych wyborach jest planowana zmiana zasad zatrudniania i wynagradzania nauczycieli. Taka obietnica padała już wobec oświatowej Solidarności, która usłyszała, że od przyszłego roku nauczyciele będą zarabiać więcej, bo wraz ze wzrostem średniej krajowej automatycznie mają wzrastać pensje.

Mówi się też o wypłacie wynagrodzeń nawet do 8,1 tys. zł za pensum wynoszące 24 godziny. Ci, którzy na takie rozwiązanie by się nie zgodzili, zarabialiby mniej. Przywrócony ma być przy tym przepis pozwalający na wcześniejsze odchodzenie z zawodu.

To niejedyne propozycje, jakie pojawiły się podczas rządowych rozmów o losie nauczycieli. Na jednym z paneli dyskusyjnych rozmawiano o włączeniu ich do korpusu służby cywilnej.

Dolegliwy strajk

Nikt nie ma wątpliwości, że Karta nauczyciela, obowiązująca od stycznia 1982 r. jest przestarzałym aktem prawnym. Bo mimo że przez prawie 40 lat była wielokrotnie zmieniana, to wciąż zawiera liczne rozwiązania, które nie przystają do rzeczywistości. Wszystkie związki zawodowe chcą jej bronić, przyznają jednak, że są otwarte na dyskusje o zmianach. Na największy kompromis mogłaby pójść oświatowa Solidarność, która wielokrotnie podkreślała, że zgodziłaby się na zmniejszenie kilkunastu dodatków pod warunkiem zwiększenia wynagrodzenia zasadniczego.

mówi nam jedna z osób zajmująca kierownicze stanowisko w MEN. dodaje.

Jak już wcześniej pisaliśmy, w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii, na czele którego stoi Jadwiga Emilewicz, trwają prace nad nowym kodeksem urzędniczym. Odpowiedzialna za nie jest wiceminister Angelika Możdżanowska z Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju. To ten resort forsuje rozwiązanie, aby nauczyciele zostali włączeni do korpusu służby cywilnej. Wtedy otrzymaliby status pracowników służby cywilnej, a najlepsi z najlepszych mogliby dzięki udziałowi w egzaminie państwowym ubiegać się o status urzędnika mianowanego. Tym samym zyskaliby prawo do dodatku służby cywilnej, wahającego się od 900 do nawet 4 tys. zł miesięcznie.

Z naszych informacji wynika też, że do tego pomysłu sceptycznie podchodzi resort edukacji, natomiast pozytywnie nastawiony jest premier Mateusz Morawiecki.

Skutki przejścia do korpusu

Pomysł nie jest nowatorski, bo takie rozwiązanie funkcjonuje np. w Niemczech, Francji lub Hiszpanii (tam mamy dodatkowo do czynienia z funkcjonariuszami publicznymi).

Dobrosław Dowiat-Urbański, szef służby cywilnej, nie chce się na razie do niego odnosić. Jego zdaniem taka zmiana dotyczy bardzo poważnych spraw i skutkuje wręcz systemowymi zmianami prawnymi.

Chętniej na ten temat wypowiadają się za to eksperci od służby cywilnej.

mówi prof. Jolanta Itrich-Drabarek z Uniwersytetu Warszawskiego, autorka komentarza do ustawy o służbie cywilnej.

dodaje.

Wszyscy eksperci podkreślają, że przeniesienie do niego nauczycieli musiałoby się wiązać z wyższym wynagrodzeniem. Tłumaczą też, że nauczyciele z Niemiec lub Francji nie pracują 8 godzin dziennie, ale są bardziej dyspozycyjni i otwarci na ewentualne przeniesienie.

tłumaczy prof. Stefan Płażek, adwokat, adiunkt z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – dodaje prof. Płażek.

Co jeszcze mogłoby się zmienić dla nauczycieli?

wskazuje dr Jakub Szmit z Uniwersytetu Gdańskiego, ekspert ds. administracji publicznej.

zauważa dr Jakub Szmit.

odpowiada prof. Jolanta Itrich-Drabarek. dodaje.

Konkursy w szkołach

Z pewnością korzystnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie otwartego i konkurencyjnego naboru do pracy w szkołach i przedszkolach. Dyrektorzy tych placówek musieliby za każdym razem rozpisywać konkursy, do których każdy miałby równy dostęp. W efekcie w oświacie pracowaliby najlepsi.

tłumaczy prof. Bogumił Szmulik, radca prawny i ekspert ds. służby cywilnej.

dodaje.

podsumowuje Andrzej Antolak, członek Rady Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Regionu Środkowo-Wschodniego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj