Dziennik Gazeta Prawana logo

Chore dzieci do domu albo do szkoły specjalnej. Czy to dlatego, że w szkołach zabraknie miejsca?

27 kwietnia 2017, 17:24
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Dzieci w szkole
Dzieci w szkole/Shutterstock
Jest petycja i list do Rzecznika Praw Dziecka - rodzice i eksperci walczą o możliwość indywidualnego nauczania na terenie szkoły. MEN twardo obstaje przy swoim: jak ktoś sobie nie radzi w klasie, to może iść do szkoły specjalnej. Zdaniem ekspertów to cyniczna postawa.

MEN w połowie kwietnia przedstawił rozporządzenie, które ma zabronić nauczania indywidualnego na terenie szkoły. Mówi wprost, że dziecko, które jest niepełnosprawne i sobie nie radzi w szkole masowej, powinno iść do placówki specjalnej. Jeżeli zaś nie może chodzić do szkoły z powodu choroby, edukacja ma być realizowana tylko w domu. Pozostałe dzieci, nawet jeśli mają pewne trudności, powinny być w klasie z resztą uczniów, a pomagać mają im specjaliści. Kto, na jakich zasadach, za czyje pieniądze – tego już nie precyzuje.

Pomysł ten oburzył przede wszystkich rodziców i ekspertów zajmujących się pomocą dzieciom ze spectrum autyzmu. Petycję przeciw proponowanemu rozwiązaniu podpisało od wczoraj ponad 5 tys. osób. Prezes Fundacji Prodeste wspierającej osoby ze spektrum autyzmu, Joanna Ławicka, napisała zaś list do Rzecznika Praw Dziecka z prośbą o interwencję w sprawie - jak to określiła - skandalicznego projektu MEN. - tłumaczy w liście do Rzecznika. Wylicza, że praca terapeutyczna z grupą tych dzieci jest potwornie trudna. A system edukacji nie dysponuje i nie będzie dysponował specjalistami mogącymi im pomóc.

Dzieci z wysokim IQ

Joanna Ławicka, podobnie jak inni eksperci, podkreśla, że zmiana najbardziej dotknie dzieci ze spektrum autyzmu, a przy tym z IQ powyżej normy. - - przekonuje. I dodaje, odwołując się do własnego doświadczenia w pracy pedagoga w szkole specjalnej: to fantastyczne palcówki, bardzo często zatrudniające świetnych nauczycieli, z bogatym zapleczem. - - argumentuje Joanna Ławicka.

Ale także rodzice dzieci z innymi problemami nie rozumieją, dlaczego MEN optuje za taką zmianą. - - protestuje Piotr Piotrowski, założyciel Fundacji 1 czerwca.

Pozbycie się problemu ze szkoły

MEN obstaje przy swoim i na swej stronie internetowej wyjaśnia, że jego priorytetem jest . Urzędnicy tłumaczą, że uczeń ma funkcjonować w społeczności szkolnej. - - przekonuje MEN.

Jednak eksperci wskazują, że idea byłaby piękna, gdyby nie kilka niuansów. Jak piszą autorzy petycji przeciw MEN-owskiemu rozwiązaniu, która wczoraj ukazała się na stronie Avaaz, "w tym samym „wyjaśnieniu MEN” czytamy, że w wypadku, gdyby uczeń „nie był w stanie” uczyć się w klasie, a nauczanie indywidualne w domu byłoby niewskazane ‐ należy skierować go do szkoły specjalnej". Tymczasem problem dotyczy osób, które do takiej szkoły się nie nadają. -

I podkreślają, że oczekują systemu edukacji, w którym każdy człowiek jest traktowany z poszanowaniem jego możliwości, trudności i godności. A nie powrotu czasów, w których "pozbywamy się problemu ze szkoły".

Getta dla dzieci z Aspergerem

Pedagodzy, którzy mają obecnie doświadczenie z tego rodzaju sytuacjami, również nie mogą zrozumieć motywacji MEN. Ich zdaniem po pierwsze szkoły nie nadużywają takiej możliwości, bo wcale nie jest wygodniejsza. -- mówi jeden z pedagogów. I tłumaczy, jak to wygląda: jest sito - rodzica, lekarza, poradni psychologiczno-pedagogicznej - i każdy przypadek jest rozważany osobno, mając na względzie dobro tego konkretnego dziecka.

- Zazwyczaj szkoła woli, żeby nauczanie indywidualne odbywało się w szkole, bo to jest łatwiejsze organizacyjnie dla nauczycieli i korzystniejsze dla dziecka - nie traci ono kontaktu z rówieśnikami. W domu uczone są dzieci z ciężkimi chorobami somatycznymi. Dzieci z zespołem Aspergera czy autyzmem bardzo rzadko dostają nauczanie indywidualne, a jeżeli już, to na jakiś czas i zazwyczaj właśnie w szkole. - - mówi pedagożka pracująca w poradni pod Warszawą.

Powód?

Eksperci wskazują, że jednym z powodów wprowadzenia zmian może być reforma edukacji, która w niektórych szkołach spowoduje problem z miejscem. Szczególnie w podstawówkach, które mają przyjąć dodatkowo siódmą i ósmą klasę. - – zastanawia się Piotr Piotrowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj