Dziennik Gazeta Prawana logo

PiS chce odwrócić reformę z sześciolatkami w szkołach. OTO 5 GŁÓWNYCH PROBLEMÓW

26 sierpnia 2015, 07:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
PiS chce odwrócić reformę z sześciolatkami w szkołach. OTO 5 GŁÓWNYCH PROBLEMÓW
Shutterstock
  PiS szykuje się do anulowania reformy sześciolatków w pierwszych klasach. To wariant, który wejdzie w życie, jeśli dojdzie do referendum proponowanego przez prezydenta Andrzeja Dudę, a Polacy opowiedzą się w nim za obowiązkową pierwszą klasą dla siedmiolatków. Jak wynika z informacji DGP, będzie on także realizowany, jeśli do referendum nie dojdzie, a PiS uda się wygrać wybory i utworzyć rząd. Wprowadzenie pierwszych zmian politycy tego ugrupowania zapowiadają zaraz po wyborach

Odwrócenie reformy obniżającej wiek szkolny będzie bardzo skomplikowane. Niezależnie od sposobu wprowadzenia zmian

Przeanalizowaliśmy scenariusz, w którym po referendum obowiązek szkolny dotyczy siedmiolatków, ale dzieci młodsze – z woli rodziców – również mają możliwość rozpoczęcia nauki.

1. Pusty rocznik

We wrześniu 2016 r. do szkoły mają trafić głównie siedmiolatki. Problem w tym, że takich dzieci w tym czasie nie będzie. Z prostego powodu: poszły do szkoły rok wcześniej. Zostały tylko te, które otrzymały odroczenie od psychologa jako niegotowe. Z aktualnych szacunków wynika, że jest to 70–100 tys. dzieci. Taki hybrydowy rocznik wędrowałby przez system edukacji przez kolejne 12 lat, aż do studiów. I byłby problemem przy zapełnianiu uczelni.

2. Tłok w przedszkolach

Co z całym rocznikiem sześciolatków, który miał trafić do szkół (niemal 420 tys. dzieci)? Teoretycznie powinien zostać w przedszkolach, ale tu pojawiają się kolejne przeszkody. Od września 2016 r. samorządy mają zapewnić miejsca dla wszystkich czterolatków, a rok później – trzylatków. Miejsca dla nich miały zwolnić właśnie odchodzące do szkoły dzieci sześcioletnie. Jeżeli zostaną, miejsc zabraknie.

3. Wędrujący nauczyciele

W 2016 r. szkoły musiałyby na jeden rok radykalnie zmniejszyć liczbę nauczycieli, by w następnym roku znów ich zatrudnić. Powód? Na początku roku szkolnego część szkół przyjęła dodatkowych nauczycieli, bo do szkoły trafiło nawet pół miliona dzieci (półtora rocznika). Ale już za rok mieliby o jedną piątą mniej uczniów do nauki. Po czym za rok liczba uczniów znów by wzrosła, i to aż czterokrotnie: do szkół trafiłoby ponad 400 tys. siedmiolatków.

4. Zwrot w programie nauczania

W związku z obniżeniem wieku szkolnego obniżono również wymagania. Przygotowano nowy podręcznik, który otrzymali wszyscy pierwszoklasiści. Wraz z wycofaniem się z reformy program nauki po raz kolejny musiałby się zmienić, a podręcznik trafiłby do kosza. Choć jest oczywiście wariant alternatywny: nauczanie w szkole zostaje w obecnym kształcie, dostosowane do młodszych dzieci.

5. Chaos w samorządach

Jeżeli po zmianach rodzice będą mogli dobrowolnie posyłać sześciolatki, to jak zaplanować nowy rok szkolny? Ile w podstawówkach będzie klas pierwszych? Ile w nich znajdzie się dzieci? Precyzyjnej odpowiedzi nie dostaną ani dyrektorzy szkół, ani samorządy. Chyba że będą prowadzić sondaże. Rozwiązaniem byłoby wprowadzenie zakazu szkoły dla sześciolatków. Na to jednak nikt się nie odważy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj