Zgodnie z prognozami będzie zmniejszać się liczba dzieci w wieku przedszkolnym. W roku 2027/28 liczba przedszkolaków spadnie poniżej 1,2 mln a w ciągu kolejnych pięciu lat – jeśli spełnią się pesymistyczne prognozy demograficzne - obniży się poniżej miliona.
Likwidacje etatów nauczycielskich
Likwidacje etatów dotkną nauczycieli wszystkich specjalności. Prognozy Instytutu Badań Edukacyjnych pokazują, że wzrost uczniów w szkołach ponadpodstawowych do roku 2027, a następnie spadek wartości. Tak samo będzie z nauczycielami: po roku 2027 ich liczba może się zmniejszyć.
Dlatego MEN przygotowało nowe przepisy, które pozwolą pustoszejącym szkołom przekształcać się w lokalne centra życia społecznego. Ma to być alternatywa dla likwidacji małych szkół.
Pierwsze czytanie projektu "małe szkoły”
O demografii mówiła szefowa MEN Barbara Nowacka w radiu Zet. W Sejmie w tym tygodniu na komisji edukacji będzie pierwsze czytanie projektu "małe szkoły”. Jeśli we wsi nie ma szkoły, to za chwilę traci swoje funkcje społeczne, bo ludzie tam nie chcą mieszkać. Dla mnie jest niezwykle istotne, by ratować małe szkoły, widząc demografię – powiedziała minister edukacji.
Dodała, że zaczyna się "tsunami demograficzne". We wrześniu 2026 do przedszkoli trafi o 6 proc. mniej dzieci, niż było we wrześniu ubiegłego roku. Są gminy, w których dzieci rodzi się po kilkanaście, kilka – mówiła minister Nowacka.
Powstanie rodzaj gimnazjów?
Jej zdaniem "trzeba znaleźć sposób, by dla małych dzieci przedszkole, szkoła, żłobek były jak najbliżej domu, a większym dzieciom można zorganizować wspólną naukę w lepszych warunkach, we wspólnej szkole”. Taki projekt rząd przyjął 3 tygodnie temu.
Klasy 1-3 albo 1-4 najbliżej domu plus oddziały przedszkolne, żeby można było tworzyć zespoły szkół podstawowych. Jest jedna szkoła w większej miejscowości i tam mają klasy 1-8 i przedszkole, ale małe szkoły, gdzie dzieci będzie kilkoro w klasach 1-3 też mogą być, a potem samorząd będzie miał obowiązek zapewnić transport, dobre warunki, skonsultować to społecznie – tłumaczyła Barbara Nowacka. Gazeta Wyborcza, która pisała o tej sprawie porównała pomysł szkół zbiorczych do zlikwidowanych gimnazjów. Oba typy placówek pełniły podobną rolę.
Jak informowała Gazeta Wyborcza, "w szczególnie trudnych warunkach demograficznych lub geograficznych" szkoła podstawowa będzie mogła zorganizować naukę dla klas I-III, I-IV albo IV-VIII. Oprócz tego szkoły podstawowe będą mogły tworzyć swoje filie: dla klas I-III albo I-IV. Młodsze dzieci będą chodziły do placówek blisko domu, a starsze mają jeździć do szkół zbiorczych.