W tym roku nauczyciele będą mogli stosować nowy system oceniania uczniów z problemami. To element planu MEN, którego celem jest poprawa jakości kształcenia tej grupy w Polsce. Ocena funkcjonalna nie skupia się wyłącznie na wynikach, ale również na sposobach radzenia sobie w codziennym życiu. Uwzględnia potrzeby i możliwości każdej osoby.

Ocena dla szerszej grupy uczniów

Ocena funkcjonalna miała być pierwotnie wprowadzona od września ubiegłego roku, ale MEN zdecydowało się na przesunięcie terminu na 1 kwietnia 2026. Na początku ma być to narzędzie wspierające, nie zastąpi tradycyjnych ocen.

Reklama

MEN chce, aby pomoc mogła być dostępna dla każdego dziecka i żeby kryteria tej pomocy były jasne. Potrzeby dziecka byłyby rozpoznawane przez specjalistów szkolnych, przez nauczycieli, a nie tylko przez poradnie psychologiczne, których jest za mało. Na wizytę trzeba czekać nawet rok w dużych miastach.

Reklama

Ocena funkcjonalna to rozszerzenie tego, co obecnie dzieje się w szkołach. Już teraz przynajmniej dwa razy w roku robiona jest ocena poziomu funkcjonowania uczniów, którzy zostali zdiagnozowani w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Teraz nauczyciele otrzymają narzędzie, które pozwoli taką diagnozę zrobić większej grupie dzieci, również tych, które nie mają stwierdzonych problemów edukacyjnych.

Nowa ocena w szkołach. Zasady

Jak informowało MEN, ocena funkcjonalna będzie wprowadzana sukcesywnie, jako dodatkowa metoda wspierająca proces dydaktyczno-wychowawczy. Jej celem jest lepsza ocena potrzeb i możliwości dzieci i uczniów. Nie będzie stosowana zamiast obowiązujących zasad oceniania. Ocena funkcjonalna będzie miała za zadanie wczesne wykrycie dzieci z różnego rodzaju problemami, dzięki czemu będą mogły one liczyć na szybkie wsparcie.

Zasady dotyczące funkcjonowania oceny funkcjonalnej:

  • Ocena funkcjonalna nie zastępuje ocen szkolnych.
  • Nie jest formą klasyfikacji ucznia ani częścią systemu oceniania.
  • Jej celem jest wspieranie ucznia, a nie ocenianie jego wyników.

Nauczyciele mają obawy

Nauczyciele dostaną narzędzia do kompleksowej analizy każdego ucznia. To kwestionariusz oparty na projekcie badawczym Uniwersytetu Śląskiego, który wykazał, że duża część uczniów mających problemy musi mierzyć się z nimi sama. Kwestionariusz ma m.in. dać odpowiedzi na pytania, jak uczeń komunikuje się z nauczycielem, jak odnajduje się w grupie rówieśniczej. MEN prowadzi obecnie przygotowania do wprowadzenia nowego narzędzia, organizując m.in szkolenia.

Część nauczycieli obawia się konieczności wprowadzenia oceny funkcjonalnej dzieci. Uważają, że to dla nich dodatkowy obowiązek i boją się nowej odpowiedzialności. "Wyobraźcie sobie, że nauczyciel tworzy taką ocenę dla 270 uczniów. Aby taka ocena była sumiennie wykonana, potrzeba około 0,5 - 1h dla jednego ucznia. Policzcie ile to czasu, który można poświęcić na coś dobrego i ciekawego dla uczniów" - napisała jedna z nauczycielek w mediach społecznościowych.

"I co to zmieni? Nadal nie ma psychologów, dostępu do psychiatry, a za terapię płaci się grube pieniądze" - zauważa inna. "Ministerstwo dokłada nauczycielom pracę bez wynagrodzenia za nią" - podsumowała nauczycielka,