Dziennik Gazeta Prawana logo

Co na to MEN? Wielkie sklejanie "Naszego Elementarza"

18 listopada 2014, 19:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
dziecko chłopiec szkoła uczeń nauka
dziecko chłopiec szkoła uczeń nauka/Shutterstock
Rządowy elementarz miał przetrwać trzy roczniki uczniów. Tymczasem rodzice alarmują, że z książek już po dwóch miesiącach wypadają kartki. Żeby nie płacić, sklejają na własną rękę

- skarży się rodzic sześciolatka z warszawskiej szkoły podstawowej. - - relacjonuje i dodaje, że książki rozpadają się nawet od normalnego użytkowania. 

Inna mama, która napisała do redakcji, elementarz z synem sklejała na własną rękę. Nie chcą płacić za wymianę książki, z której dziecko korzystało niecałe dwa miesiące. Bo, jeśli dziecko zniszczy "Nasz Elementarz", szkoła może zażądać od rodziców opłaty. Koszt jednej części to 4,34 zł. Pieniądze należy przelać na konto MEN. 

- mówi nam Jolanta Misiak z kuratorium oświaty w Lublinie. - dodaje. Z zimowej części nauczyciele mają wykładać już od początku grudnia. 

Czy pierwszaki, które pójdą do szkoły w przyszłym roku będą uczyć się ze zniszczonych książek? MEN uspokaja. - mówi Joanna Dębek, rzeczniczka resortu i dodaje, że skalę zniszczeń będzie można oceniać dopiero, kiedy szkoły skończą pracować z pierwszą częścią. Czyli pod koniec miesiąca.

  - podsumowuje.

Kuratorzy przyznają, że jak na razie nie dostają wielu próśb o nowe podręczniki, więc w biurach leżą jeszcze duże zapasy. - - mówi Anna Wietrzyk z kuratorium oświaty w Katowicach (na jego terenie uczą się 63 tys. pierwszaków). W Białymstoku wymieniono 29 sztuk. - mówi Hanna Marek, rzeczniczka tamtejszego kuratorium. 

To, że zniszczonych książek jest mało może mieć też inną przyczynę - choć z "Naszego elementarza" korzystają oficjalnie prawie wszystkie szkoły, w części z nich nauczyciele nieoficjalnie proszą rodziców o zamówienie innych podręczników.

- napisał nam jeden ze stołecznych rodziców.

Inni żartowali o "tajnych kompletach" (nauczyciele nie mają prawa żądać od rodziców dodatkowych pieniędzy, bo szkoły dostały też dotację z MEN, która ma pokryć wszystkie wydatki na podręczniki). 

W części szkół elementarz spotkał jeszcze dziwniejszy los - książki mają leżeć zamknięte w bibliotekach i mają  być tylko wypożyczane uczniom do domów. Prace domowe uczniowie mają odrabiać z wersją online dostępną na stronach MEN. Wszystko po to, by wytrzymały trzy lata.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj