Czym jest koncepcja study life balance? Czy można porównać ją do bardziej popularnego work life balance?
Reklama
Fot. materiały prasowe
Studia są formą pracy, którą wykonujemy. To praca umysłowa, ale też fizyczna, bo musimy pojawić się w miejscu, gdzie inni nas do tego zobowiązują. To szereg zadań, które młodzi ludzie muszą wykonać. Tak jak w pracoholizmie mówimy o jakiejś formie zaburzenia, tak samo możemy mówić o zaburzeniu tej równowagi w momencie, kiedy ktoś studiuje za bardzo i za mocno. Powiedziałabym, że to jest dokładnie to samo zjawisko, tylko inaczej nazwane, bo tak naprawdę nie ma znaczenia, czy naszą aktywnością zadaniową jest praca, za którą dostajemy wynagrodzenie, czy nauka.
Skąd wzięło się określenie SLB?
Myślę, że to owoc dzisiejszych czasów. Kiedyś, w takim rozumieniu powszechnym, studia kojarzyły się z czymś przyjemnym. Podkreślało się, że osoby studiujące czerpią korzyści społeczne, jak nawiązywanie długoterminowych przyjaźni czy związków. Obecnie częściej myśli się o studiach w kategoriach wysiłku intelektualnego i fizycznego. Rodzaj kosztów, które człowiek studiujący ponosi, zaczyna być większy niż potencjalne korzyści. Ma to też związek z pandemią i z zajęciami online. Kiedyś nie było to możliwe i korzyści społeczne były osiągalne dla wszystkich - dostęp do spotkań z innymi ludźmi, do gromadzenia się. Teraz nawet pracę grupową można zorganizować online. To wszystko jest formą aktywności nienaturalnej dla człowieka. Jednocześnie coraz więcej mówi się o tym, że studia są mocno eksploatujące. W dobie powszechności i większej liczby przypadków zaburzeń lękowych i depresyjnych szuka się pewnych powiązań z sytuacjami, które człowieka spotykają w życiu. Ich źródłem mogą być właśnie studia oraz praca, wszystko, co sprawia, że na człowieku spoczywa presja wykonania pewnych zadań i konfrontacji wymagań społecznych z własnymi zasobami jednostki, czyli z umiejętnością poradzenia sobie z tymi oczekiwaniami.
Reklama
Dlaczego zatem czasem studiujemy za bardzo?
Takie zjawisko związane jest z cechami osobowymi. Z jednej strony z naszymi doświadczeniami, w tym wczesnodziecięcymi, które powodują, że mamy tendencję do nadużywania siebie i swoich granic, obniżone poczucie własnej wartości i chęć udowodnienia czegoś sobie oraz innym. Takie osoby cierpią przede wszystkim na przymus bycia pragmatycznym, dokonywania rzeczy takich, które są widoczne. Może być to też związane z perfekcjonizmem — chcemy wykonywać wszystkie zadania na 100 proc. i nie dopuszczamy innej możliwości. Czynników wpływających na to może być bardzo dużo.
Czy można sprawić, aby oddzielić cząstkę study od life? Czy możliwe jest, aby te dwie sfery nie wpływały na siebie?
Całkowicie nie, ponieważ jest to fragment życia jednej osoby, ale jednocześnie myślę, że jest to możliwe dzięki dobrej organizacji. I to jest klucz do tego, żeby umieć postawić granice między studiami i życiem prywatnym, a wtedy między tymi obszarami nie będzie tak wiele konfliktów. Choć konflikty będą pojawiać się zawsze, ponieważ wtedy, kiedy np. będziemy mieć jakiś egzamin czy poczucie, że musimy trochę czasu spędzić, czytając książkę czy artykuł na studia, może pojawić się propozycja spędzania czasu w alternatywny sposób, z której chcielibyśmy skorzystać. Kluczem jest tutaj organizacja i świadome planowanie czasu, który przeznaczamy na naukę. Pamiętajmy o tym, że też potrzebujemy czasu na wypoczynek, żeby nie obciążać naszego układu intelektualnego i poznawczego. Musimy zadbać o dobry sen, nawodnienie, posiłek, o możliwość odpoczynku, nawet zmysłów, czyli pobyć w ciszy, zamknąć oczy, delektować się smakiem, zapachem tego, co akurat trzymamy w ręce. I to jest coś, co pozwala po prostu tym obszarom nie walczyć ze sobą, tylko siebie wzajemnie tolerować i być może nawet całkiem nieźle współpracować.
Organizacja czasu jest kluczem do sukcesu. Jak racjonalnie podejść do planowania nauki i czasu wolnego oraz uniknąć późniejszych wyrzutów sumienia?
Czasami jesteśmy w stanie zaspokajać kilka potrzeb naraz, np. potrzebę bycia na świeżym powietrzu oraz nauki i wtedy możemy iść na spacer, słuchając podcastu lub wykładu. To kombinowanie, dostosowanie tego procesu do naszych preferencji. Teraz coraz częściej nauki kognitywne i psychologia korzystają z tego, że stanem fizycznym dla człowieka jest ruch, a nie statyczność. Jednak zwykliśmy się uczyć, siedząc w ławce albo słuchając wykładu przed monitorem komputera. Szukając sposobu na optymalizację nauki, sprawdźmy, co jest dla nas najlepsze. Jeżeli nie możemy się skupić, to warto udać się do psychologa i terapeuty, bo najczęściej nie są to problemy z pamięcią samą w sobie. Są to problemy z przerzutnością uwagi, które najczęściej mają podłoże nerwicowe, lękowe i stresowe. Rozpracowanie tego mechanizmu i przepracowanie go z terapeutą może spowodować, że problemy z koncentracją, zapamiętywaniem informacji albo przypominaniem ich w sytuacji stresowej po prostu odejdą. Ważne jest też to, żeby spojrzeć na siebie w wyrozumiały sposób - przestać siebie oceniać, odpoczywać bez poczucia winy, tłumacząc sobie, że jeżeli będę tak siebie eksploatować, to układ poznawczy zostanie obciążony i nie będzie tak płynnie przyswajać wiedzy. Lepiej jest położyć się spać o normalnej godzinie, przespać liczbę godzin potrzebną do pełnej regeneracji i pozwolić sobie na relaks. Trzeba sobie uświadomić, że potrzebujemy tego nie tylko do poprawnego funkcjonowania intelektualnego, ale też emocjonalnego, co dla mnie z perspektywy psychologa jest najważniejsze.
Katarzyna Mania
Kurier Akademicki
Fot. materiały prasowe
Dziennik Gazeta Prawna 191/2022 dodatek Na studia
pobierz plik