Dziennik Gazeta Prawana logo

Boris Johnson kontra uniwersytety. Studenci wyciszają prawicowe poglądy?

Boris Johnson
<p>Boris Johnson</p>/ShutterStock
Na wolność słowa w wydaniu Torysów nie godzi się środowisko akademickie.

Brytyjski rząd przedstawił plan zabezpieczenia wolności słowa na uniwersytetach. To odpowiedź na działalność studentów, którzy coraz głośniej domagają się wyciszenia niektórych, głównie prawicowych, poglądów na kampusach.

Surowa kara dla młodych aktywistów?

Plan zakłada powołanie "mistrza wolności słowa", który z ramienia rządu zajmie się monitorowaniem wszelkich naruszeń ze strony środowiska akademickiego. Pomoże także w sądowej walce wszystkim wykładowcom i studentom, którym odbierze się możliwość wypowiedzi lub zwolni z powodu głoszonych poglądów.

Uczelnie, które złamią nowe zasady i zdecydują się np. odwołać zaplanowany wykład, mogą stracić dofinansowanie ze środków publicznych, a ich studenci dostęp do systemu kredytowego. To kara niezwykle surowa dla młodych aktywistów, bo za studia licencjackie w Wielkiej Brytanii płaci się niemal 10 tys. funtów rocznie. W przypadku studentów z zagranicy - trzy razy więcej.

Uczniowie będą szczególnie narażeni na sankcje, bo plan obejmie regulacjami również działalność samorządów studenckich. Te według rządu będą musiały zapewnić wszystkim równy dostęp do środków przekazu, a do ich obowiązków dołączy promocja wolności słowa. W rezultacie, jeśli młodzi będą dążyli do bojkotu konkretnego wystąpienia lub prelegenta, poniosą konsekwencje dyscyplinarne bądź finansowe.

W Wielkiej Brytanii taka forma zaangażowania jest nieodłączną częścią życia studenckiego. Młodzi ludzie wielokrotnie stawali w obronie wyznawanych przez siebie wartości, nie dopuszczając m.in. do organizacji wykładów osób związanych z koncernami paliwowymi odpowiedzialnymi za katastrofę klimatyczną.

Inicjatywa Johnsona czysto populistyczna?

- - powiedział w rozmowie z DGP profesor Jan Zielonka z Uniwersytetu Oksfordzkiego. W podobnym tonie wypowiada się były minister edukacji David Blunkett, sugerując, że ekipie Johnsona chodzi wyłącznie o zdobycie poparcia. - - stwierdził.

Przedstawiciele szkół zrzeszonych w grupie Russela, czyli brytyjskim odpowiedniku amerykańskiej Ligi Bluszczowej, zgodnie twierdzą, że rząd nie powinien zajmować się sytuacją na kampusach, bo uniwersytety muszą zachować swoją autonomię instytucjonalną. - - stwierdzili we wspólnym oświadczeniu. Z takim stanowiskiem zgadza się były konserwatywny minister edukacji Kenneth Baker. Polityk poparł projekt rządu, jednak uważa, że dbanie o wolność słowa powinno należeć wyłącznie do kompetencji władz uniwersyteckich.

- - dodał. Zagrożenia nie widzą za to sami studenci. - - napisała w oświadczeniu Hillary Gyebi-Ababio, wiceprzewodnicząca Narodowego Związku Studentów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj