W gminach rozpoczęło się planowanie szkolnego rozkładu jazdy 2020/2021. Włodarze, zwłaszcza w większych miastach, zapowiadają, że wskutek zaniżonej subwencji oświatowej będą musieli mocno ograniczyć wydatki na edukację. Dyrektorzy szkół otrzymują – bardziej lub mniej formalne – wytyczne, które sprowadzają się do ograniczenia liczby etatów i łączenia klas.
–– potwierdza Kamila Bogacewicz z Urzędu Miejskiego w Białymstoku.
Podobne decyzje podejmują inne samorządy. –– mówi Monika Zapotoczna z urzędu miasta w Zielonej Górze.
– – ostrzega Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. –– dodaje. W mniejszych gminach przy nielicznych pojedynczych oddziałach takie manewry są ograniczone. – – wylicza Wójcik.
Oświatowe związki zawodowe, choć rozumieją trudną sytuację samorządów, są oburzone. – – twierdzi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący branży nauki, oświaty i kultury w FZZ.
Liczniejsze klasy i mniej nauczycieli
Samorządy obawiają się, że wprowadzenie przez rząd od września 2020 r. kolejnych 6 proc. podwyżki dla nauczycieli doprowadzi je do finansowej katastrofy. Tym bardziej że w budżecie na ten cel zaplanowano 100, a nie ponad 835 mln zł. Resort edukacji tłumaczy to tym, że liczba nauczycieli zmniejszyła się o około 7 tys. etatów. W efekcie samorządom nie potrzeba aż tylu środków. – – komentuje Krystyna Szumilas, była minister edukacji narodowej, posłanka PO.
Nowy rok szkolny
Z sondy DGP wynika, że w oświacie idą trudne czasy. Samorządy, aby wywiązać się z podstawowych zobowiązań płacowych wobec nauczycieli i pozostałych pracowników, zapowiadają, że będą szukać oszczędności. Do takiej sytuacji doprowadziły ich m.in. poprzednie podwyżki dla nauczycieli, które przełożyły się też na wzrost innych dodatków, a także wyłączenie z płacy minimalnej dodatku stażowego dla pozostałych pracowników administracyjnych zatrudnionych w szkołach, w tym woźnych, sprzątaczek i pracowników administracyjnych. Samorządy zapowiadają liczniejsze oddziały i redukcję zatrudnienia. Mogą to zrobić, bo przepisy co do zasady nakładają obowiązek tworzenia oddziałów maksymalnie do 25 uczniów tylko w klasach I-III szkół podstawowych. W starszych mogą być już przetasowania i np. z czterech powstaną trzy oddziały.
– – potwierdza Kamila Bogacewicz z Urzędu Miasta w Białymstoku.
Podobne decyzje podejmują inne samorządy.
– – mówi Monika Zapotoczna z Urzędu Miasta w Zielonej Górze.
Związki zawodowe potwierdzają, że w tym roku szykują się oszczędności w oświacie.
– – mówi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący branży nauki, oświaty i kultury w FZZ.
– – dodaje.
Łączenie grup i klas
W gorszej sytuacji są gminy, które zarządzają małymi szkołami z niewielką liczbą uczniów. – – twierdzi Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol i przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.
– – przekonuje.
Bez inwestycji
Część samorządów nie chce na razie potwierdzić, że będzie szukać oszczędności w etatach i liczbie tworzonych klas, ale mówi już o cięciu inwestycji.
– – potwierdza Kamil Dąbrowa, rzecznik prasowy stołecznego ratusza.
Taką samą drogą zamierza pójść Radom.
– – wyjaśnia Karol Semik, wiceprezydent Radomia. – – dodaje.
Są też i miasta, które nie będą musiały ograniczać liczby etatów. Bo i tak nie ma ich kim obsadzać. –– wyjaśnia Dariusz Nowak, rzecznik urzędu miasta w Krakowie.
– – dodaje.
Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa, przyznaje, że nie podjęto jeszcze decyzji, jakie ewentualne oszczędności będą podejmowane przy planowaniu nowego roku szkolnego. – – zaznacza.