Dziennik Gazeta Prawana logo

Nauczycielka z 40-letnim stażem: Szkoła nie jest atrakcyjna. Tak wprost powiedział mi uczeń [ROZMOWA]

2 listopada 2019, 09:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
szkoła
szkoła/Shutterstock
Dorośli kontrolują dziś każdy ruch dziecka w dzienniku elektronicznym. Reagują na każdy minus, spóźnienie, brak pracy domowej. Często zyskują w ten sposób iluzoryczne poczucie kontroli. Bo dziecko w domu i na lekcji, w grupie, to dwie różne osoby - mówi Ewa Klinger.

Ewa Klinger nauczycielka fizyki, matematyki i techniki, od 49 lat w zawodzie. Uczy w liceum i szkole podstawowej (wcześniej również w gimnazjum). Była dyrektorem Szkoły Polskiej w Pradze, wicedyrektorem w słowackiej szkole z językami słowiańskimi i menedżerem w Ośrodku Kultury Polskiej w Pradze

Uczniowie są przeciążeni nauką?

Dzieci, które znam prywatnie, nie są umęczone odrabianiem lekcji. Natomiast przy dzisiejszej konstrukcji szkoły podstawowej, gdzie w VII klasie rozbija się przyrodę na kilka przedmiotów, a dotychczasowy program trzyletniego gimnazjum trzeba realizować przez dwa lata, uczniom jest trudniej. Tym bardziej że są młodsi i ich myślenie abstrakcyjne ciągle się rozwija. W szkole, w której uczę, mam konsultacje. Po lekcjach czekam na chętnych, z którymi mogę odrobić zadania, powtórzyć trudniejsze tematy. Ciekawą rzeczą jest to, że czekam zazwyczaj na próżno, bo od początku roku przyszło do mnie tylko dwoje uczniów.

Z czego to wynika?

Z tego, że są to zajęcia bezpłatne. Czyli w potocznym rozumieniu – mniej wartościowe. Szkolna pedagog mówiła mi wprawdzie, że dzieci się wstydzą, nie chcą okazać się gorsze od reszty. Ale kiedyś jeden uczeń powiedział mi wprost: to, co w szkole, nie jest atrakcyjne. Co innego korepetycje opłacone przez rodziców. Na nie, jak trzeba, pojedzie się na drugi koniec miasta. To nie dotyczy tylko fizyki i mnie osobiście. Tak po prostu jest.

W sumie czemu się dziwić, skoro od miesięcy słyszymy, że nauczyciele się wypalają, a gimnazjum było złem.

Uczyłam trzech przedmiotów, byłam za granicą dyrektorem szkoły. W zawodzie jestem od 49 lat, z czego większość przepracowałam w liceum. W ostatnim czasie uczyłam też w gimnazjum, a od trzech lat – również w szkole podstawowej, gdzie mam VII i VIII klasy. To, że dzieci były podzielone wiekowo, uważam za sensowne. Po sześciu latach przechodziły do innego budynku i nie były razem z najmłodszymi. Mieszkałam i pracowałam przez blisko pięć lat w czeskiej Pradze. Tam np. dzieci już po IV klasie były rozdzielane, wchodziły do gmachu osobnymi wejściami, bawiły się na innych korytarzach. Chodziło o to, by młodsi i starsi nie mieszali się ze sobą na przerwach, bo to prowadzi do infantylizacji tych drugich. Teraz widzę to w szkole podstawowej, w której uczę. Dzieci z VII klasy zachowują się niekiedy tak, jakby dopiero zaczynały edukację. Wydzielenie gimnazjum miało więc swoje plusy. Minusem było to, że gimnazja stały się molochami: przepełnione, z wieloma równoległymi klasami. W tym wieku, w masie, która sprzyja anonimowości, mogą rodzić się i powielać niewłaściwe zachowania.

Sześcioletnia podstawówka, trzyletnie gimnazjum i trzyletnie liceum było lepszym rozwiązaniem?

Nie, jestem za czteroletnim liceum, choć innym niż do tej pory. Gimnazjum miało ważną zaletę: egzaminy końcowe zdawało się z sześciu przedmiotów – w przeciwieństwie do podstawówek, których absolwenci zdawali tylko polski, matematykę i język obcy. To przygotowywało młodzież do dalszego kształcenia, uczyło szerszej perspektywy, bo było więcej przedmiotów, z jakich należało się przygotować. W zeszłym roku szkolnym zaobserwowałam tendencję w VIII klasie, gdzie uczyłam fizyki: od lutego prawie wszyscy uczniowie przygotowywali się do egzaminu z polskiego, matematyki i języka lub brali udział w wielu konkursach (zbierając w ten sposób punkty do liceum). Rodzice naciskali, żebym odpuściła, wystawiła jak najlepsze oceny końcowe, bo dzieci muszą ważniejsze rzeczy powtarzać i chcą się dostać do dobrych szkół.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj