W środę Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, z którego wynika, że wprowadzone zmiany w systemie oświaty zostały nierzetelnie przygotowane i wdrażane. Zdaniem NIK, nie dokonano rzetelnych analiz finansowych i organizacyjnych skutków reformy, wątpliwości budzi także proces przygotowania nowych podstaw programowych.

Ponadto, Izba oceniła, że MEN nie przeprowadziło rzetelnych i kompleksowych analiz dotyczących możliwości przyjęcia do szkół absolwentów VIII klas szkół podstawowych oraz III klas wygaszanych gimnazjów. Wystąpienie tzw. podwójnego rocznika oznacza, że szkoły ponadgimnazjalne i ponadpodstawowe we wrześniu 2019 r. muszą przyjąć o blisko 370 tys. więcej uczniów.

Z danych kuratorów oświaty ze stycznia 2019 r. wynikało, że stan przygotowań do przyjęcia podwójnego rocznika był różny w skali kraju. Liczba oferowanych miejsc w stosunku do liczby uczniów przystępujących do rekrutacji była mniejsza w ośmiu województwach (np. w województwie wielkopolskim o ponad pięć tys.) i większa w siedmiu województwach (np. w województwie podkarpackim o ok. 11,5 tys.).

Szef kancelarii premiera przyznał w RMF FM, że nie przeczytał całego raportu NIK ws. reformy edukacji i zna go "tylko z omówień medialnych". Zaznaczył jednak, że ma gwarancję od minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej, że szkoły są przygotowane do tego, żeby przyjąć we wrześniu wszystkich uczniów. - Wierzę, że minister się nie myli, ma wsparcie całego aparatu MEN, jeżeli byłyby jakieś problemy na pewno ministerstwo podejmowałoby interwencję w tej sprawie - dodał minister.

- Pierwszy etap reformy oświaty skończył się z powodzeniem - daliśmy rodzicom możliwość decydowania, czy dzieci mają iść do szkoły w wieku lat 6, czy 7. Po drugie zostały zlikwidowane gimnazja, czym - w naszym przekonaniu - zostanie wyeliminowanych szereg patologii - mówił Dworczyk.