Wicepremier była pytana o propozycję szefa partii Teraz! Ryszarda Petru, by zamiast 500 zł na pierwsze dziecko dać 250 zł i w ten sposób znaleźć pieniądze na podwyżki dla nauczycieli.

- Jeżeli chodzi o program 500 plus, nie będziemy wprowadzać żadnych zmian. Tak jak ogłosiliśmy, (…) program obejmie każde dziecko. Każde dziecko do ukończenia 18. roku życia będzie otrzymywało co miesiąc 500 zł w ramach programu 500 plus i tutaj nic się nie zmienia – powiedziała.

Wicepremier przekazała, że rząd jest przygotowany do przyjęcia w najbliższym czasie projektu w tej sprawie i przesłania go do Sejmu.

Projekt dotyczący przyznania świadczenia 500 plus także na pierwsze dziecko zapowiedział na lutowej konwencji PiS prezes partii Jarosław Kaczyński w ramach pięciu propozycji programowych, tzw. nowej piątki PiS.

Obecnie w ramach programu "Rodzina 500 plus" przysługuje świadczenie wychowawcze w kwocie 500 zł miesięcznie na drugie i kolejne dziecko, bez kryterium dochodowego. Rodziny o niskich dochodach otrzymują wsparcie także dla pierwszego dziecka, jeśli spełniają kryterium przeciętnego miesięcznego dochodu 800 zł netto lub 1200 zł w przypadku wychowywania w rodzinie dziecka niepełnosprawnego.

Petru wylicza: Dać 250 zł na pierwsze dziecko i wtedy wystarczyłoby na 1000 zł dla nauczycieli

Zamiast 500 zł na pierwsze dziecko powinno się dać 250 zł i wtedy byłyby pieniądze na podwyżki dla nauczycieli o 1000 zł - uważa szef partii Teraz! Ryszard Petru. Jego koło poselskie zwróciło się o przedstawienie na posiedzeniu Sejmu informacji o źródłach finansowania propozycji PiS.

- Wnieśliśmy do marszałka Marka Kuchcińskiego propozycję rozszerzenia obrad Sejmu o pełną informację premiera Mateusza Morawieckiego o tym, jakie są źródła finansowania piątki Kaczyńskiego i dlaczego nie ma pieniędzy dla nauczycieli na podwyżki - powiedział Petru na środowej konferencji prasowej.

- Jak rząd ma pomysł, jak sfinansować piątkę Kaczyńskiego, to powinien to pokazać na najbliższym posiedzeniu Sejmu - dodał.

Według niego, ostatnie wydarzenia dowodzą, iż miał rację mówiąc, że nie będzie pieniędzy na programy socjalne PiS, bo - jak mówił - "potwierdza to premier Morawiecki, potwierdza to wicepremier Beata Szydło".

Zdaniem Petru w Polsce jest obecnie wiele innych potrzeb np. niż 500 zł na pierwsze dziecko lub trzynasta emerytura, a nauczyciele czy służba zdrowia to przykłady takich potrzeb.

- To nie jest prawda, że niebezpieczne dla budżetu są żądania nauczycieli. Niebezpieczna dla budżetu jest "piątka Kaczyńskiego", gdyby nie ona, środki dla nauczycieli by się znalazły - przekonywał Petru.

Stąd lider Teraz! proponuje modyfikację jednego z elementów "piątki PiS" - zamiast 500 zł na pierwsze dziecko jego zdaniem można dać tylko 250 zł. - Wygospodarowane w ten sposób oszczędności wystarczyłyby, aby co miesiąc nauczyciele mogli dostawać miesięcznie o 1000 zł więcej - powiedział Petru.

- Budżet nie jest z gumy - co z tego, że rodzina dostanie 500 zł na dziecko, skoro ojciec umrze na SOR-ze, czekając 9 godzin w kolejce - mówił.

Zdaniem Petru w tym kontekście niepotrzebne było też niedawne uchwalanie ustawy o trzynastej emeryturze, bo znaczenie ważniejsze od - jak mówił - "przepychania 13. emerytury wyłącznie pod kątem zdobycia głosów emerytów" było uspokojenie sytuacji w oświacie i nienarażanie dzieci na stres związany z niepewnością, czy egzaminy gimnazjalne w ogóle się odbędą.

W opinii polityka powinno nastąpić wstrzymanie prac nad tzw. nową piątką PiS i dopiero wtedy miałby sens "okrągły stół" na temat edukacji, który zaproponował premier Morawiecki.

Petru zaapelował do opozycji o wstrzymanie się od głosu w przypadku głosowania rozszerzenia programu 500 plus na pierwsze dziecko, jeśli jego formuła się nie zmieni, np. nie zostaną z niego wyłączeni najbogatsi.

Zdaniem lidera Teraz! dobrze się stało, że doszło do egzaminów gimnazjalnych, m.in. dzięki pomocy nauczycieli z zewnątrz, choć jego zdaniem "to jest proteza", a poza tym można też oczekiwać, że wyniki tego egzaminu mogą zostać przez niektórych zaskarżone.