Wiceprezes ZNP Krzysztof Baszczyński powiedział w TVN24, że związkowcy są gotowi usiąść do rozmów. - Chciałbym przypomnieć, że my chcemy rozmawiać z premierem od 27 grudnia 2017 r. - podkreślił.

- Jestem co do tego przekonany, że już jest sukces. Mówi się o naszym zawodzie, o naszej godności, mówi się o polskiej szkole. To jest naprawdę wartość dodana - ocenił. Przekonywał, że strajk objął ogromną liczbę placówek. - Jestem przekonany, że pani Anna Zalewska i rząd nie docenili determinacji środowiska. Chcę wprost powiedzieć (...), strajk nie jest celem samym w sobie. My chcieliśmy się dogadać, ale to dogadanie rozpoczęło się, niestety, dopiero 25 marca. I to był taki chocholi taniec.

Co w sytuacji, jeśli rząd konsekwentnie będzie powtarzał, że nie ma pieniędzy? Wiceszef ZNP przyjąłby to, co rząd teraz mówi, ale jeszcze w lutym na komisji edukacji twierdzono, że nie ma pieniędzy, że "w razie czego trzeba nowelizować budżet". - I co? Sobota cudów? Rozdawanie pieniędzy? - pytał. Nawiązał w ten sposób do ogłoszenia przez prezesa PiS "Piątki plus".

- A to, że przegrywamy z trzodą chlewną, że przegrywamy w bydłem rogatym? - pytał Baszczyński.

Na sobotniej konwencji PiS Jarosław Kaczyński mówiąc o konieczności wsparcia lokalnych producentów żywności zapowiedział "100 zł dopłaty do każdego tucznika i 500 zł do każdej krowy". Propozycje mają być finansowane ze środków Unii Europejskiej.

- Czekaliśmy, że na którejś konwencji przynajmniej się momencik poświęci nauczycielom, temu, co się dzieje - powiedział wiceprezes ZNP. Dodał, że nauczyciele poczuli się dotknięci. - Stąd jest tak ogromna determinacja środowiska.

We wtorek premier Mateusz Morawiecki powiedział w TVP, że chce, aby zaraz po świętach "nastąpiła w formule okrągłego stołu ogólnonarodowa debata o systemie oświaty". Jak zaznaczył, chciałby, aby wzięli w niej udział związkowcy, ale też nauczyciele, pedagodzy, wychowawcy, a także rodzice.