Dziennik Gazeta Prawana logo

Już wiadomo, co robią absolwenci studiów. Ministerstwo uruchomiło bazę

Uniwersytet Warszawski
Uniwersytet Warszawski/Shutterstock
Najłatwiej o pracę po kierunkach technicznych i społecznych, najtrudniej – po przyrodniczych. Resort nauki uruchomił bazę, która ma pomóc w wyborze kierunku studiów i ocenie uczelni.

Magister informatyki stosowanej po Akademii Górniczo-Hutniczej niemal nie czeka na pracę, i już w pierwszym roku po studiach zarabia średnio 4,2 tys. zł brutto, a pedagog po Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie szuka zajęcia przez półtora miesiąca i zarabia w ciągu pierwszego roku po dyplomie 1,9 tys. zł – tego rodzaju dane można uzyskać na uruchomionej właśnie przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego stronie www.absolwenci.nauka.gov.pl. Dzięki systemowi można sprawdzić, jak radzą sobie absolwenci wybranego kierunku studiów na każdej uczelni w kraju.

Resort nauki pracował nad systemem ponad półtora roku – w połowie 2014 r. na jego stworzenie pozwoliła ustawa. – – mówi Olaf Gajl, dyrektor Ośrodka Przetwarzania Informacji. Portal powstał na podstawie baz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i systemu informacji o szkolnictwie wyższym POL-on. Wcześniej podobne rozwiązania pilotażowo testowane były na Uniwersytecie Warszawskim.

Czego można się dowiedzieć z tych danych? Z analiz statystyków wynika, że w ciągu roku od zakończenia studiów zajęcie znalazło ok. 90 proc. absolwentów z dyplomem magistra. Udało się to zaś niespełna 66 proc. tych, którzy mają licencjat. – – wyjaśnia wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Dardziński.

Absolwenci po studiach szybko znajdowali pracę na etat. Szukali zatrudnienia średnio około trzech miesięcy, a ich przeciętne zarobki wynosiły po licencjacie – 2161,78 zł brutto, studiach drugiego stopnia (magisterskich) – 2524,42 zł, a pięcioletnich magisterskich – 2346,64 zł. Zdaniem wiceministra Dardzińskiego zebrane dane pokazują, że uczelnie nie produkują bezrobotnych. – – przekonuje. Ministerstwo nie ma jednak możliwości porównywania danych, bo zgromadzono je na razie tylko dla jednego rocznika – tego, który skończył studia dwa lata temu. Brakuje też porównania z zarobkami osób, które studiów nie skończyły.

Z systemu ELA (Ekonomiczne Losy Absolwentów) wynika też, że co czwarty absolwent doświadczył bezrobocia (choćby na krótko). Różnice między poszczególnymi uczelniami są ogromne, nawet w obrębie jednego kierunku. Wskaźnik zagrożenia bezrobociem dla politologa po Uniwersytecie Zielonogórskim to blisko 18 proc., podczas gdy bezrobocie rejestrowane w powiatach zamieszkania tych absolwentów to 12 proc. Politolog po Uniwersytecie Warszawskim czy Collegium Civitas musi liczyć się ze wskaźnikiem zagrożenia bezrobociem ok. 2 proc., w czasie gdy bezrobocie rejestrowane w powiatach zamieszkania absolwentów to ok. 10 proc.

Losy zawodowe absolwentów resort będzie badał po roku, trzech i pięciu latach od ukończenia studiów. Monitoring ma być prowadzony cykliczne dla każdego rocznika. – – podkreśla Dardziński.

Eksperci pozytywnie oceniają nowy system. – – ocenia Magdalena Jelonek z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Zgromadzone w ELA dane przydatne są nie tylko maturzystom, którzy chcieliby wiedzieć, co ich czeka po wybieranym właśnie kierunku, ale także dla polityki edukacyjnej rządu. Na razie resort nie przesądza, jak zamierza wykorzystywać te dane. Nie wyklucza jednak, że w przyszłości za pomocą monitoringu będzie mógł ocenić szkoły wyższe ze względu na to, czy kształcą na fakultetach potrzebnych na rynku pracy, i między innymi na tej podstawie przyznawać im dotacje.

ROZMOWA

"Liczy się nie tylko średnia zarobków"

Jaki kierunek doradziłby pan 340 tys. tegorocznych maturzystów?

DR MIKOŁAJ JASIŃSKI: Taki, który jest ich pasją. Ale ze świadomością ryzyka.

Co to oznacza?

Ja sam najpierw studiowałem fizykę, a później przeniosłem się na socjologię. Moi koledzy pukali się w czoło. Wiem, że wielu z nich zrobiło kariery, zarabia duże pieniądze. Ja jednak jestem szczęśliwy w miejscu, w którym się znajduję. To samo zresztą radzę mojej córce, która w tym roku zdaje maturę.

Widać, że absolwenci kierunków przyrodniczych są bardziej zagrożeni bezrobociem.

Na razie mówimy o pierwszym roku po studiach. Być może później nadganiają, na przykład poprzez zatrudnienie w instytutach badawczych czy firmach prowadzących eksperymenty – na razie nie mamy takich informacji. Moim zdaniem kluczowe nie są pieniądze, lecz zainteresowanie tematem. Można oczywiście wziąć listę kierunków i zobaczyć, po którym się najlepiej zarabia, ale to wcale nie gwarantuje powodzenia. Jeśli ktoś chciał hodować zwierzęta, niech nie zapisuje się na informatykę, ale na SGGW. Jeśli będzie najlepszy w tym, co robi, odniesie sukces. Podam pani przykład: pracodawcy biją się o absolwentów Instytutu Kultury Polskiej na UW.

Dlaczego?

Bo to wysoko zmotywowani ludzie, którzy umieją dostosować się do zmieniającej się rzeczywistości. To właśnie decyduje o sukcesie, a nie sam wybór kierunku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj