Do 8 lutego Związek Nauczycielstwa Polskiego chce zarejestrować komitet, który zajmie się zbieraniem podpisów pod obywatelskim projektem zmian w wynagradzaniu osób uczących w szkołach i przedszkolach.
– mówi DGP Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Tłumaczy, że nauczyciele nie chcą już być na łasce samorządów, które często powtarzają, że subwencja oświatowa nie wystarczy na pokrycie pensji nauczycieli. Związek postuluje, aby nowe zasady wypłaty wynagrodzeń dotyczyły również nauczycieli zatrudnionych w przedszkolach. Obecnie samorządy nie otrzymują subwencji oświatowej na tego typu placówki, ale czterokrotnie niższą dotację, która pokrywa zaledwie różnice w obniżonych opłatach wnoszonych przez rodziców.
– przekonuje Sławomir Broniarz.
Potrzebna do kredytu
Problem jednak w tym, że do samorządów nie trafiałoby wtedy ponad 40 mld zł subwencji oświatowej, ale tylko ok. 10 mld zł. – – mówi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.
Przyznaje jednak, że samorządy coraz częściej opowiadają się za tym, aby rząd przejął finansowanie pensji nauczycieli. I za przykład podaje jedną z gmin w województwie kujawsko-pomorskim, która chce zlikwidować szkołę liczącą niespełna 60 uczniów. Koszt każdego z nich to 16 tys. zł, z tego 9 tys. zł dokłada gmina. Przy czym według nowo uchwalonych przepisów zgodę na likwidację placówki będzie musiał wydać kurator.
– podkreśla Marek Olszewski.
Subwencja z dopłatą
Inni samorządowcy też nic nie mają przeciwko pomysłowi oświatowych związków. – – przekonuje Mariusz Krystian, wójt gminy Spytkowice (woj. małopolskie).
– Resort edukacji musi jednak wcześniej oszacować, ile pieniędzy powinny otrzymywać poszczególne szkoły i przedszkola, aby nie dochodziło do rozrzutności przy tworzeniu etatów – dodaje.
Również w dużych miastach subwencja oświatowa jest niewystarczająca. – – przekonuje Grażyna Burek, pełnomocnik prezydenta Katowic ds. polityki edukacyjnej. – – dodaje.
Resort edukacji narodowej zapytany przez nas, jak zapatruje się na propozycje ZNP, odpowiedział, że będzie się nad tym zastanawiał, gdy pozna szczegóły. A te będą najwcześniej za trzy miesiące, o ile w tym czasie ZNP uda się zebrać pod swoim pomysłem 100 tys. podpisów.