Dziennik Gazeta Prawana logo

Minister zdrowia znajdzie przepis na drożdżówkę idealną

14 grudnia 2015, 15:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Drożdżówki
Drożdżówki/Shutterstock
W tym tygodniu przedstawiciele rządu spotkają się z cukiernikami. Będą omawiali idealny przepis na zdrowe ciastko, które legalnie powróci do polskich szkół i przedszkoli.

– to idealny model, o którym powiedział w rozmowie z "DGP" wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas.

Poza tym jednym przypadkiem lista niedozwolonych produktów żywnościowych w sklepikach i na stołówkach szkolnych, która obowiązuje od 1 września tego roku, pozostanie bez zmian.

Zdrowe ciastka

Bronisław Wesołowski, prezes zarządu Stowarzyszenia Naukowo-Technicznego Inżynierów i Techników Przemysłu Spożywczego, deklaruje, że cukiernicy są gotowi na spotkanie. – – podkreśla.

Co ciekawe, same szkoły uważają, że sprzedaż drożdżówek jest już od jakiegoś czasu dozwolona. To, że można je tam znaleźć, potwierdzają kontrole sanepidu.

– dziwi się ekspedientka. To efekt medialnych doniesień sprowokowanych przez byłą minister edukacji. Jak przekonywała, udało jej się wynegocjować powrót drożdżówek do szkół. Tymczasem jak później opowiadali ministerialni urzędnicy z resortu zdrowia, Joanna Kluzik-Rostkowska jedynie pytała, czy może umówić się na rozmowę w sprawie śmieciowego jedzenia w szkołach w związku z napływającymi do niej protestami. Zgodę resortu na rozmowę uznała jako aprobatę wprowadzenia zmian na liście. Tymczasem rozporządzenie nie było zmieniane, a przepisy w pierwotnej formie działają od 1 września.

Nielegalne drożdżówki to nie wszystko. – – informuje Jan Bondar, rzecznik prasowy generalnego inspektora.

Dozwolone w szkole

Na ministerialnej liście produktów zakazanych znalazły się m.in. chipsy, baton, guma do żucia, serek topiony, wszystko, co ma cukier czy zbyt dużo soli. Zakaz dotyczy także stołówek szkolnych i przedszkolnych. Wprowadzenie ich wywołało bunt przede wszystkim właścicieli sklepików (uważali, że stracą dochody, bo nikt nie będzie kupował drogiej zdrowej żywności). Buntować się zaczęli także uczniowie – odnosili pełne talerze, a w szkole rozwinął się czarny rynek.

Jeden z inspektorów sanitarnych przeprowadzający kontrole w placówkach edukacyjnych podkreślał, że wiele zależy od umiejętności kucharzy. Od tego, czy mogą sporządzić smaczne dania bez soli, wykorzystując mieszanki ziół. Przy sklepikach rozwiązaniem byłoby wprowadzenie naklejek na produkty z napisem „dozwolone w szkole”.

– dodaje Jan Bondar.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj