Dziennik Gazeta Prawana logo

Zdrowe drożdżówki trafią do szkół, eksperci opracowali specjalny przepis. Firmy wyczuły zyski, z Biedronką na czele

5 kwietnia 2016, 07:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Produkcja drożdżówek
Produkcja drożdżówek/Agencja Gazeta
W połowie kwietnia poznamy dokładną recepturę ciastka, która trafi do szkół.

Przepis na zdrową drożdżówkę opracowała Rada Promocji Żywności Prozdrowotnej. Jeszcze w tym tygodniu wystąpi do Głównego Inspektoratu Sanitarnego o akceptację produktu. – – informuje Bronisław Wesołowski, prezes Stowarzyszenia Naukowo-Technicznego Inżynierów i Techników Przemysłu Spożywczego, przy którym powstała RPŻP.

Wstępnie była mowa o kilkunastu smakach, jednak nie wszystkie spełniły warunki małej zawartości cukru. Drożdżówkę będzie mogła produkować każda firma, która zgłosi się po recepturę i pozytywnie przejdzie weryfikację stowarzyszenia. Organizacja zgłosiła do urzędu patentowego znak „Produkt Prozdrowotny RPŻP”. – tłumaczy przewodniczący RPŻP Adam Bogacz. – – dodaje.

Euromonitor International szacuje wartość rynku zdrowych produktów na ponad 1,3 mld zł. W ostatnich latach sprzedaż żywności prozdrowotnej rosła o kilka procent rocznie. – – komentuje Ireneusz Lichota, prezes firmy Zentis Polska, która opracowała recepturę nadzienia do radziwiłłówki, jak nazwano drożdżówki, a teraz pracuje nad napojem prozdrowotnym. –– podkreśla.

Swojej szansy upatrują też największe sieci w kraju. Dowiedzieliśmy się, że produktami prozdrowotnymi opracowanymi przez PRŻP zainteresowała się Biedronka. Również dla sklepików szkolnych produkty takie jak radziwiłłówka mogą się stać ułatwieniem. Z 40 kontroli przeprowadzonych w woj. małopolskim wynikało, że właściciele sklepików mają kłopot z asortymentem. – – mówi Elżbieta Kuras z krakowskiego sanepidu.

Jak wynikało z badań, największe kłopoty były z dobraniem produktów, np. zawartość tłuszczu spełniała normy wymagane przez resort zdrowia, ale węglowodanów już nie. Podobne wnioski płynęły z ankiet prowadzonych przez olsztyński sanepid. Ajenci skarżyli się, że po wprowadzeniu ustawy muszą czytać etykiety i sprawdzać, czy produkt jest dozwolony. Jednym z zaproponowanych rozwiązań było naklejanie przez producentów nalepek z informacją „dozwolone w szkołach”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj