Dziennik Gazeta Prawana logo

Nauka nietypowych języków popłaca. Jakich warto się uczyć, by więcej zarabiać?

18 sierpnia 2014, 15:51
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
praca firma współpraca zawód
praca firma współpraca zawód/Shutterstock
Po szale na język rosyjski, teraz czas na kolejne. Znajomość tych mniej standardowych ma gwarantować dobrą pensję i szybko się zwrócić. W bliższej perspektywie warto pomyśleć o językach chińskim i skandynawskich, w dalszej z kolei - o czeskim.

- to praktycznie żelazny punkt większości ogłoszeń o pracę. W sytuacji, kiedy przyszły pracodawca jest bardziej wymagający, to w polu dopisze też drugi język. O ile jednak do tej pory były to głównie język rosyjski, niemiecki, hiszpański czy francuski, to teraz zaczyna się to zmieniać. Nic więc dziwnego, że pytanie: , zaczyna padać coraz częściej.

Aaaaby zarabiać więcej już teraz 

Warto zainwestować w naukę języka chińskiego, węgierskiego i szwedzkiego, wynika z ogólnopolskiego badania wynagrodzeń Sedlak & Sedlak za ostatni rok.

Pracownicy umiejący posługiwać się jednym z nim są szczególnie wysoko opłacani - otrzymują przeciętnie 5 tys. zł (i więcej) pensji. Co więcej, w przypadku tego pierwszego języka 25 proc. z nich zarabia powyżej 9,7 tys. zł, a dwóch pozostałych - 8,2 tys. zł. To po części efekt tego, że Chiny, Węgry i Szwecja są dla Polski ważnymi partnerami handlowymi. 

Ze statystyk wynika też, że już sama umiejętność posługiwania się mniej popularnymi językami przekładała się na wyższe zarobki, zwłaszcza w energetyce i przemyśle -  przeciętnie o ponad 700 zł brutto miesięcznie.

Co druga osoba znająca nietypowy język zarabiała powyżej 4,4 tys. zł brutto miesięcznie, czyli o 350 zł więcej niż przeciętne zarobki ogółu badanych. Gdyby z kolei pod uwagę wziąć tylko dyrektorów, to jedna czwarta znających nietypowy język mogła liczyć na wynagrodzenie powyżej 25 tys. zł.

Nauka tych języków też się zwróci

To jednak zestawienie nietypowych języków z punktu widzenia wynagrodzeń, a nie np. zapotrzebowania na rynku pracy w dłużej perspektywie.  - przekonuje Andrzej Kuczara, redaktor portalu wynagrodzenia.pl. 

Czechy są trzecim najważniejszym krajem (po Niemczech i Wielkiej Brytanii), do którego Polska eksportuje swoje towary - tylko między styczniem a listopadem zeszłego roku obrót sięgnął ponad 36 mld zł. Okazuje się przy tym, że już teraz czeski należy do najpopularniejszych niestandardowych języków obcych - potrafi się nim posługiwać ponad 17 proc. badanych, a pracownicy go znający już teraz dostają ponadprzeciętne wynagrodzenia - pomiędzy 3,1 tys. zł a 8,5 tys. zł.

Jeśli spojrzeć z kolei na import towarów, to warto w dalszej perspektywie postawić na język chiński, niderlandzki i - ponownie - czeski. Te właśnie te kraje znalazły się w pierwszej dziesiątce, jeśli chodzi o liczbę sprowadzanie do Polski towarów.

***

Ponad połowa badanych przez firmę Sedlak&Sedlak, którzy znają jeden z mniej popularnych języków obcych, deklaruje jego znajomość na poziomie komunikatywnym. I zarabia przeciętnie 4,1 tys. zł. Pozostali znają język dobrze bądź bardzo dobrze. Ich wynagrodzenia jest przeciętnie wyższe odpowiednio o 300 zł (dobra znajomość) i o 900 zł (bardzo dobra znajomość).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj