Rzecznik NIK Paweł Biedziak podkreślił, że problemem jest też nieskuteczny mechanizm weryfikowania pracy nauczycieli, sprawdzających testy. Mimo popełnianych przez nich błędów, nie tracą pracy, choć od ich działań zależy przyszłość młodych ludzi.

Źle jest już na samym początku. Urzędnicy nie przykładają się do ważnych dla uczniów testów na poziomie ich układania. Zadania sprawdzane są na niereprezentatywnych grupach uczniów. Powszechną praktyką było także, że nawet jeżeli po próbnym teście zdecydowano się zmienić wadliwe zadania, to poprawionych arkuszy ponownie już nie badano, np. nie sprawdzano powtórnie, czy uczniowie je rozumieją i ile czasu zajmie im rozwiązywanie. Ponadto próbnie testowano tylko i wyłącznie zadania zamknięte oraz krótkie zadania otwarte. Zadań wymagających poszerzonej odpowiedzi z obawy przed ich ujawnieniem, nie standaryzowano, a model odpowiedzi ustalany był dopiero po przeprowadzeniu egzaminów ogólnopolskich, tuż przed ich sprawdzaniem przez egzaminatorów. 

CZYTAJ TEŻ: MEN boi się sprawdzianu. Rezygnuje z programu monitorowania jakości oświaty>>>

System egzaminów nie służy też poprawie całej oświaty. Brakuje dogłębnej analizy wyników. W rezultacie coroczne raporty Centralnej Komisji Egzaminacyjnej nie służą poprawie systemu edukacji, ani nie mają istotnej wartości dla kształtowania polityki oświatowej państwa.

Co roku ponad milion uczniów szkół podstawowych, gimnazjów i liceów przystępuje do egzaminów zewnętrznych, których wynik wpływa na dalszą edukację młodych. Tymczasem jak zauważa NIK, przez 15 lat działania systemu egzaminów zewnętrznych, ani razu nie został on oceniony, a Centralna Komisja Egzaminacyjna od co najmniej sześciu lat nie sporządzała całościowej oceny egzaminów i pracy egzaminatorów.
W obecnym systemie brak choćby jednego punktu w ostatecznej klasyfikacji może przesądzić o sukcesie lub porażce młodego człowieka już na starcie, dlatego zdaniem Izby niedopuszczalne są jakiekolwiek wątpliwości, czy zastrzeżenia co do poprawności i najwyższej rzetelności któregokolwiek z etapów egzaminowania: czy to układania zadań, sposobu ich sprawdzania i oceniania, czy też wreszcie co do ewentualnego ponownego ich weryfikowania.

NIK poprosił też o opinię dotyczącą systemu egzaminów przedstawicieli uczelni wyższych. Dla obecnych matur jest ona w większości negatywna. Wśród wielu zarzutów, wskazano na zbyt niski próg zaliczenia egzaminu. Uczelnie chciałyby, by wynosił minimum 50 proc. Z tym, że próg jest zbyt niski, zgadzają się nauczyciele przedmiotów maturalnych. Uważa tak 86 procent tych, którzy wzięli udział w ankiecie NIK-u. 42 proc. badanych jest zdania, że próg ten powinien wynosić 40 proc., natomiast według 37 proc. - 50 proc.