Do MEN w ciągu tygodnia spłynęło blisko 200 opinii w ramach społecznych konsultacji pierwszej części „Naszego elementarza”, czyli podręcznika dla pierwszoklasistów. Najwięcej kontrowersji budzi sposób nauki czytania: zamiast tradycyjnego sylabowego w rządowym podręczniku wprowadzona jest metoda globalna. Bez sylabizowania, całymi wyrazami. Trudniejsza.
Tuż po tym, jak Ministerstwo Edukacji Narodowej pokazało pierwszą z czterech części podręcznika, najwięcej komentarzy zebrała czytanka „Tola, która ma tablet”. Rodzice przekonują, że dzieci, które takiego urządzenia nie mają, mogą poczuć się dyskryminowane.
Eksperci od metodyki nauczania wczesnoszkolnego, z którymi rozmawialiśmy, przekonują, że są znacznie poważniejsze problemy niż tablet Toli. – mówi DGP Monika Karkusińska, nauczycielka nauczania wczesnoszkolnego z Łodzi. Dodaje, że naturalne jest to, iż dziecko zapamiętuje sylaby, np. ka, ko, ki, ke, ak, ik, ra, re itd., a potem łączy z nich wyrazy, np. ko-ra, ku-ra. Pedagog dodaje, że aż 17 liter, które pojawiają się w pierwszej części książki, może być – szczególnie dla młodszych dzieci – za dużym obciążeniem – tłumaczy.
– potwierdza Grażyna Łebecka, prezes Stowarzyszenia na rzecz Wspierania Dzieci i Młodzieży „Omnibus”. Metoda „samogłoski oznaczane na czerwono, spółgłoski na niebiesko” jest od dziesięcioleci najpopularniejszym sposobem nauki czytania.
Podobne uwagi ma dr Bożena Pawlak z Katedry Pedagogiki Wczesnoszkolnej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. – ” – mówi ekspert ds. dydaktyki i tłumaczy, że wprowadzając metodę czytania globalnego, trzeba uważać na takie nieścisłości. Jej zdaniem wielu nauczycieli i dzieci może sobie z tym nie poradzić.
Takich uwag spływa do MEN najwięcej. – potwierdza nam Joanna Dębek, rzecznik prasowy MEN. Dodaje, że są także uwagi do grafiki. – Głosy są podzielone: część osób uważa, że grafika jest ciekawa, kolorowa, wesoła. Inne osoby piszą, że zbyt kolorowa, chaotyczna. Pojawiają się też zastrzeżenia do kolorystyki np. czcionek.
Główna autorka podręcznika Maria Lorek zapewnia, że podręcznik nie narzuca metody nauki czytania. tłumaczy Lorek.
Dodaje, że w propozycji kolejności wprowadzanych liter przyjęła podejście jednoczesnego poznawania dwóch oznaczeń literowych dla tych samych głosek: u–ó, ż–rz. – Nie można przyzwyczajać dzieci do jednego zapisu, a po wielu miesiącach informować, że jest jeszcze inny. Nie chciałam również zgromadzić wszystkich zmiękczeń poprzez kreskę ś, ź, ć, ń, dź gdzieś pod koniec podręcznika. Uważam, że jest to za trudne – mówi autorka.
Konsultacje nad pierwszą częścią podręcznika mają trwać do końca kwietnia. MEN zapewnia, że wszystkie merytoryczne uwagi weźmie pod uwagę.
"Elementarz" można zobaczyć TUTAJ >>> Co sądzicie o podręczniku? Co byście zmienili? Co poprawili? Czekamy na Wasze KOMENTARZE!