O zamiarze wprowadzenia progu Zalewska mówiła w środę na posiedzeniu połączonych sejmowych podkomisji do spraw młodzieży oraz do spraw jakości kształcenia i wychowania. Zaznaczyła, że brane jest pod uwagę przesuniecie na później terminu przeprowadzania egzaminów maturalnych. Jak podkreśliła, to dopiero początek dyskusji z rektorami uczelni na ten temat.
Zalewska powiedziała, że jeżeli chodzi o egzaminy zewnętrzne to "w sposób oczywisty będziemy je modyfikować".
- powiedziała. Jak dodała, uczelnie - powiedziała.
Minister poinformowała, że kwestie związane z progiem zaliczeniowym są w fazie dyskusji m.in. z CKE. - powiedziała Zalewska.
Wcześniej podała, że gdyby w tym roku na maturze był próg zdawalności na egzaminach na poziomie rozszerzonym, to egzamin dojrzałości zdałoby tylko ok. 60 proc. maturzystów (a nie 79,5 proc.), a gdyby ten próg ustalić nie na poziomie 30 proc. punktów, tylko na poziomie 50 proc. punktów, to zdałoby tylko 25 proc. abiturientów.
Obecnie maturzyści muszą przystąpić do trzech egzaminów pisemnych: z języka polskiego, matematyki i języka obcego nowożytnego. Egzaminy z tych przedmiotów są obowiązkowe na poziomie podstawowym. Chętni mogą je zdawać także na poziomie rozszerzonym.
Abiturienci muszą też obowiązkowo przystąpić do jednego egzaminu z przedmiotu do wyboru; chętni będą mogli przystąpić jeszcze do pięciu takich egzaminów. Egzaminy te zdawane są właśnie na rozszerzonym poziomie. W tej kategorii znalazły się także przedmioty, które maturzyści zdają obowiązkowo na poziomie podstawowym.
Maturzyści muszą przystąpić także do dwóch obowiązkowych egzaminów ustnych: z języka polskiego i języka obcego nowożytnego.
Aby uzyskać maturę abiturient musi uzyskać minimum 30 proc. punktów z egzaminów obowiązkowych. Wynik z egzaminu z przedmiotu do wyboru - mimo, że przystąpienie do jednego takiego egzaminu jest obowiązkowe - nie ma wpływu na uzyskanie świadectwa maturalnego (nie ma progu zaliczeniowego), służy tylko przy rekrutacji na studia.