Dziennik Gazeta Prawana logo

Podkręcone liczby Czarnka. Zamiast zwolnień nauczycieli...

2 stycznia 2023, 06:59
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Przemysław Czarnek
<p>Przemysław Czarnek</p>/Agencja Gazeta
Nie sto tysięcy, a najwyżej kilkadziesiąt tysięcy nauczycieli może stracić pracę w związku ze zmianami demograficznymi, nawet przy zwiększeniu pensum z 18 do 22 godzin. Eksperci polemizują z wyliczeniami ministra edukacji.

Szef MEiN Przemysław Czarnek z jednej strony zapewnia, że nie będzie w tym roku żadnych zmian dotyczących sposobu zatrudniania i wynagrodzania nauczycieli, z drugiej zaś zapowiada, że po wygranych wyborach zlikwiduje Kartę nauczyciela. Jednocześnie obiecuje związkowcom rozwiązania, które pozwolą odchodzić nauczycielom na wcześniejsze emerytury. To rozwiązanie 14 lat temu zostało zastąpione mniej korzystnym tzw. świadczeniem kompensacyjnym, na którym co do zasady nie można dorabiać w szkole.

- tłumaczył minister w rozmowie z DGP w listopadzie. - Po tym okresie już nie będzie dyskusji, czy brakuje nauczycieli, ale ilu z nich trzeba będzie zwolnić. Ten niż demograficzny, który właśnie wchodzi do szkół, jest potężny. W efekcie będzie brakować godzin dla nauczycieli - dodawał wówczas. Natomiast w ostatnich dniach wyliczył, że pracę miałoby stracić aż 100 tys. osób, i to głównie w szkołach ponadpodstawowych.

Zdaniem ekspertów takiego zagrożenia nie ma. - mówi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Branży Nauki Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych.

Nadwyżka, ale uczniów

Podobnego zdania są szefowie placówek oświatowych.  - mówi Anna Sala, dyrektor I Liceum Ogólno kształcącego w Suchej Beskidzkiej. Jak podkreśla, obecnie wielu nauczycieli w jej szkole pracuje na półtora etatu, bo na tyle pozwala karta. I ocenia, że mimo spodziewanego w dalszej perspektywie spadku liczby uczniów zwolnień raczej nie będzie. - Ewentualnie kilka osób skorzysta z przywróconego prawa do wcześniejszych emerytur - dodaje.

Eksperci wskazują, że gdy będzie mniej uczniów w szkołach ponadpodstawowych, to warto zmniejszyć klasy, liczące dziś często po 35 osób. - stwierdza Marek Wójcik.

Zdaniem dyrektorów szkół mniej liczne oddziały sprawiłyby, że nauczyciele nie musieliby obawiać się zwolnień. - mówi Tomasz Malicki, profesor oświaty i wicedyrektor Technikum nr 2 w Krakowie.

Również w opinii związkowców niż demograficzny należy wykorzystać na poprawienie warunków pracy nauczycieli.- przypomina Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. I przyznaje, że w wypowiedzi ministra edukacji dopatruje się drugiego dna, czyli kolejnej próby doprowadzenia do zwiększenia pensum nauczycieli.

Sam może zaradzić problemowi

Zdaniem Sławomira Wittkowicza minister może zapobiec ewentualnym zwolnieniom, rozporządzeniami zmniejszając wspomniane limity (bez konieczności wprowadzania zmian ustawowych). Natomiast oświatowa Solidarność domaga się przywrócenia wcześniejszych emerytur na zasadach sprzed 2008 r., czyli po 30 latach stażu, w tym 20 latach w oświacie, bez względu na wiek. Przemysław Czarnek tego nie wyklucza. Pod koniec 2021 r. resort edukacji rozważał przywrócenie wcześniejszych emerytur, ale tylko dla osób, które do 2013 r. mogłyby skorzystać z takich rozwiązań. Byłoby to zasadne przy zwiększeniu pensum. Szacowano wówczas, że dzięki temu z zawodu mogłoby odejść do 50 tys. nauczycieli.

- mówi Krzysztof Baszczyński. Dlatego wprowadzenie tego rozwiązania nie rozwiąże problemów kadrowych w szkołach. 

Pracę może stracić 20 tys. nauczycieli.

Minister edukacji i nauki kilka dni temu podzielił się obawą związaną z koniecznością zwolnień nauczycieli w związku z niżem demograficznym. Wspomniał o stu kilkudziesięciu tysiącach nauczycieli, którzy mogą być zagrożeni zwolnieniem za kilka lat. Prawdą jest, że dzieci rodzi się coraz mniej. Proces ten jest niestety postępujący, ale względnie powolny. Liczba uczniów przyjętych do ustalenia wysokości subwencji oświatowej na rok 2022 w szkołach wyniosła ok. 4,6 mln i była mniejsza o ok. 4 proc. od liczby dzieci przyjętych do subwencji siedem lat wcześniej. Daleko poważniejszy w średnim terminie jest efekt odejścia z systemu oświaty dzieci, które rozpoczęły edukację szkolną jako sześciolatki. Obecnie to I klasa szkół ponadpodstawowych i VIII klasa szkół podstawowych. Liczba uczniów w tych klasach jest większa o ok. 300 tys. od typowych poziomów. Dzieci te będą opuszczały system oświaty, począwszy od roku szkolnego 2025/2026. Najtrudniejsze będą jednak lata 2026/2027 i 2027/2028. Skala ewentualnych zwolnień z tego tytułu nie powinna jednak przekroczyć 20 tys. etatów.

Obecnie szkoły raczej poszukują nauczycieli, niż muszą ich zwalniać. W szkolnictwie ponadpodstawowym, a w zawodowym szczególnie, nauczyciele mają dużo godzin ponadwymiarowych. W średnim terminie bardziej prawdopodobne będzie zmniejszanie się liczby tych godzin (w szkołach ponadpodstawowych od września 2026 r., w szkołach podstawowych już od września 2023 r.) niż realne zwolnienia nauczycieli na dużą skalę. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj