Najmłodsi uczniowie od poniedziałku rozpoczną lekcje w tradycyjnej szkole – rząd podjął decyzję zmiany nauczania online na zwykłe. Negocjacje trwały do ostatniej chwili. Minister zdrowia Adam Niedzielski, ogłaszając decyzję, przyznał, że nie była prosta. W innych państwach europejskich obostrzenia są wydłużane, kluczowe jest też to, by nie zakłócić przebiegu szczepień przez zwiększenie liczby chorych. A ta, choć wysoka, jest ostatnio stabilna.
Reklama
Szczepienia dla nauczycieli / Dziennik Gazeta Prawna
Powrót najmłodszych do szkół to jedyne odmrożenie – reszta obostrzeń pozostaje przedłużona do 31 stycznia. Ale i to dotyczące uczniów nie było przesądzone do ostatniej chwili. Jeszcze rano Adam Niedzielski pytany przez dziennikarzy mówił, że brany jest pod uwagę scenariusz otwarcia placówek oświatowych, ale tylko w wybranych województwach, tam gdzie jest najmniej zakażeń. Zaś Rada Medyczna działająca przy premierze jeszcze w piątek proponowała, żeby „zejść” jeszcze niżej, czyli do poziomu powiatów i otwierać szkoły w tych, w których jest najniższa liczba chorych.
– Dzięki temu moglibyśmy też sprawdzić, jak wpływa to na rozwój epidemii – mówi jeden z ekspertów. Niewykluczone, że taki scenariusz może się pojawić, jeżeli liczba zakażeń wzrośnie i przekroczy 10 tys. przypadków dziennie.